Czy meatballs z pieczarek to nadal meatballs, czyli pieczarkowe pulpeciki

Z jakiegoś powodu ostatnimi czasy w kategorii comfort food wygrywa u mnie makaron z sosem pomidorowym. 
Lubię też, pomimo całej czaso- i energochłonności związanej z ich wykonaniem, makaron z dodatkiem w postaci różnego rodzaju pulpecików (co to za niewdzięczne słowo swoją drogą jest. Pulpet nie dość że nie kojarzy się fortunnie, to jeszcze od razu nasuwa bezpośrednie skojarzenia z klopsem. A stąd to już niedaleka droga do koszmaru stołówek pt. pulpet w sosie pomidorowym, serwowany obok wodnistych ziemniaków). Dotychczas były składową tylko i wyłącznie tego dania -> klik - tyle tylko, że ja jednak niespecjalnie lubię czerwone mięso. Zaczęłam szukać alternatywy i okazało się, że meatballs bez meat nie są wcale aż tak niszowe, a jedynym czynnikiem ograniczającym fantazję zdaje się być tylko ilość dostępnych warzyw.
Tym razem wybrałam pieczarki i chociaż podchodziłam do tego eksperymentu raczej z nieufnością (jak bowiem dowodzą moje ostatnie doświadczenia, tym właśnie powinny cechować się moje kulinarne przedsięwzięcia), ostateczny efekt zaskakuje bardzo pozytywnie. Z jakiegoś powodu z zewnątrz są o wiele bardziej chrupiące niż te przygotowane z mięsem, a w środku pozostają delikatne nawet kolejnego dnia. Słowem, zdecydowanie warto - i zawsze to dobry pomysł na piątkowy obiad kiedy przejedzą się Wam już naleśniki, kotlety z jajek i makaron z serem. 
Pulpeciki z pieczarek
1 jajko
sól, pieprz
500g pieczarek
3-4 łyżki bułki tartej
3-4 łyżki płatków owsianych górskich
Dwie gałązki świeżej, posiekanej pietruszki
+ olej rzepakowy do smażenia
Pieczarki umyć, zetrzeć na tarce o grubych oczkach i podsmażyć na patelni z dodatkiem soli i pieprzu. Poddusić do miękkości, zostawić do wystygnięcia. Następnie wbić jajko, dodać bułkę tartą, płatki owsiane i pietruszkę; masa powinna dać się swobodnie formować, jeżeli nie chce się kleić - można dodać jeszcze trochę płatków lub bułki tartej. Gotowe pulpeciki obtaczać delikatnie w bułce tartej i smażyć na rozgrzanym oleju na złoty kolor. 
Najlepsze są na ciepło z makaronem, ale równie dobrze smakują jako nadzienie do kanapek, z dodatkiem sosu pomidorowego. 

1 komentarz:

  1. Wygląda super :)
    Zapraszam do siebie - www.jedzrolisny.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń