Jesienne ratatuje

Było ostatnio dużo na słodko. Bardzo jabłkowo, karmelowo i cynamonowo...więc teraz dla odmiany, skoro już za kołnierz wlewają nam się hektolitry deszczu, będzie bardzo rozgrzewająco. Danie to odkryłyśmy przypadkiem - a właściwie odkryła Mama - i weszło na stałe do naszego obiadowego repertuaru pod roboczą nazwą Ratatuja, choć ma z nim niewiele wspólnego ;) Nie należy może do tych, które przyrządza się najszybciej, ale za to można go wykonać je za jednym zamachem w hurtowych ilościach, którymi można żywić się przez kilka dni. A jest tak dobre, że ciężko poprzestać na jednej misce i naprawdę jedzenie go chociażby codziennie nie jest wcale męczące ;) 
Jeżeli dopadł Was deszczowy, wietrzny listopad a z drugiej strony już prześladują Was lampki choinkowe i czekoladowe Mikołaje, którym z rozkoszą można odgryzać czekoladowe czapki, zachęcam do pozostania jeszcze przez chwilę w klimatach mocno jesiennych. Tej kolorowej, ciepłej, cudownej jesieni którą mieliśmy jeszcze parę dni temu.
Klopsiki:
1 jajko
500g mielonej łopatki
szczypta przyprawy do mięsa mielonego (albo, jeśli nie macie nic przeciwko próbowaniu surowego mięsa - sól, pieprz...)
rozgnieciony ząbek czosnku
Ok. 1 łyżki bułki tartej
Wszystkie składniki wymieszać na gładką masę. Formować niewielkie klopsiki, obtaczać w bułce tartej i smażyć ze wszystkich stron na rumiany kolor na rozgrzanym oleju.
 Sos:
1 cebula
2 średnie cukinie
2 czerwone papryki
2 łyżki koncentratu pomidorowego
3 duże pomidory lub puszka pomidorów bez skórki z puszki
sól, pieprz
Na rozgrzanym oleju podsmażyć cebulę pokrojoną w drobną kostkę. Następnie dodać umytą, ewentualnie również obraną ;) cukinię pokrojoną w cienkie plasterki (ja najbardziej lubię do tego celu używać szatkownicy) i paprykę pokrojoną w cienkie paski. Podsmażać przez chwilę, następnie zalać ok. 1/2 do 1 szklanki wody i dusić przez dłuższą chwilę, aż warzywa lekko zmiękną. Potem dodać pomidory - świeże, w sezonie, obrane ze skórki i pokrojone w kostkę, albo te z puszki. Dodać koncentrat, wrzucić usmażone klopsiki i dusić razem jeszcze przez ok. 20 minut na niewielkim ogniu. Najlepiej jest doprawić go solą i pieprzem dopiero pod koniec. I jeść. Lojalnie uprzedzam, że wciąga ;-)

***

I always hope that the best, it was yet to come
So please come back, don't you leave me

And maybe we'll see that we were wrong
If ever we look back one day
But until you come back where you'll belong
It's just another lonely Sunday

If you don't come back tomorrow
I'll be left here in the cold
If you don't come back tomorrow, I'll go

16 komentarzy:

  1. Wspaniale wygląda to danie. Musi się idealnie sprawdzać na te deszczowe dni: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdza sprawdza, potwierdzone empirycznie ;)

      Usuń
  2. ratatatuje! muszę, muszę w końcu zrobić swoje. :) cudowna nazwa, cudowny wygląd, zapach i smak także na pewno. jestem wielbicielką takich potraw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie podejrzewałam na początku, że posmakuje mi aż tak bardzo...teraz to jedno z najczęściej przygotowywanych przez nas dań :)

      Usuń
  3. Doskonałe, rozgrzewające danie... Musi być pyszne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi dużo słodkośi nie przeszkadza, ale.. na obiad wolę właśnie takie dania. Szczególnie teraz, kiedy na dworze może i nie mroźno jeszcze, ale już zdecydowanie zimno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mroźno i tak będzie już za chwilkę, a jestem przekonana że można to w jakiś sposób przerobić na zimową modłę. Muszę nad tym popracować ;)

      Usuń
  5. Cudny blog <3
    agrestaco6.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Mmm... ale apetyczne te Twoje ratatuje! Świetna propozycja na jesienny obiadek. Zdecydowanie odwraca uwagę od tej pluchy za oknem :))

    OdpowiedzUsuń
  7. mm... wygląda pysznie! :DD zapisuję sobie przepis

    OdpowiedzUsuń
  8. Danie idealne na jesienne chłody :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowne danie! Rzeczywiście trochę czasu zajmuje przygotowanie, ale robi się je naprawdę przyjemnie, a efekty są wspaniałe :) danie sycące, rozgrzewające, kolorowe i pyszne :) Na stałe wchodzi do mojego zeszytu z przepisami. A rosół robię tylko z Twojego przepisu - jest najlepszy :)

    OdpowiedzUsuń