Póki trwa sezon - kanelbullar

Bułkom cynamonowym towarzyszy historia o długości równej wiekowi tego bloga. Kiedy dopiero zaczynałam uczyć się całej tej drożdżowo-mleczno-cynamonowej alchemii wydawało mi się, że stworzenie idealnie miękkich, niezbyt słodkich i delikatnych bułek cynamonowych jest oddalone o całe lata świetlne. Być może według waszych kategorii siedem lat odpowiada tej jednostce (odległości zresztą, a nie czasu, czego jestem w pełni świadoma) - zatem tak właśnie było. Uwzględniając fakt, że w ciągu siedmiu lat osoba względnie dorosła może skończyć studia, dać się kilkadziesiąt razy pognieść na koncertach, zacząć pracę i chwilowo przenieść się na inny kontynent, to jest to równie pojemna przestrzeń czasowa. Ponieważ przepis na bułki cynamonowe testuję co najmniej raz do roku (za każdym razem inny), w ciągu tych kilku lat zdołałam już się przekonać, że nie przepadam za drożdżówkami suchymi, dobrze wypieczonymi, układanymi w stosownych odstępach na blasze. Wydaje mi się, że stan moich bułek cynamonowych (najprościej określany jako ddaaaaaamn w momencie zaglądania przez szybkę piekarnika kiedy zauważam, że część wypełzła już bokami ze względu na zastosowanie zbyt małego naczynia żaroodpornego) doskonale odzwierciedla moje codzienne próby upchnięcia w nieco zbyt krótkiej rzeczywistości wszystkich planów.
Czasem się rozłazi, ale ogólnie jest całkiem przyjemnie.
Kanelbullar (na podstawie Salt&Wind z moimi zmianami)
ciasto:
80g cukru
1 duże jajko
600g mąki pszennej
250ml letniego mleka
2,25 łyżeczki drożdży instant
1/4 łyżeczki ekstraktu waniliowego
50g roztopionego, ostudzonego masła
Mleko wymieszać z drożdżami oraz łyżeczką cukru, odstawić do wyrośnięcia. W misce wymieszać przesianą mąkę, cukier, dodać jajko, ekstrakt waniliowy, masło oraz rozczyn. Zagnieść gładkie, nieklejące się ciasto, zostawić do wyrośnięcia na ok. 1/2 godziny. W międzyczasie przygotować nadzienie:
Cynamonowe nadzienie:
3 łyżki cynamonu
50g cukru demerara
4 łyżki miękkiego masła
Wszystkie składniki wymieszać razem aż powstanie gładka pasta.
Montaż i pieczenie:
Ciasto rozwałkować na dość duży prostokąt (nigdy nie mierzę z linijką w ręku - ma być tak duży, by dało się go swobodnie złożyć na pół i potem ponownie jeszcze raz na pół). Posmarować równomiernie cynamonową pastą. O sztuce zwijania można się dokształcić na youtube (np. tutaj - nie mogę znaleźć tutorialu, z którego sama korzystałam), następnie zostawiamy bułki znów na ok. pół godziny do wyrośnięcia pod suchą, czystą ściereczką. Przed pieczeniem posmarować rozkłóconym jajkiem i posypać gruboziarnistym cukrem. Piec przez około 30-35 minut, do zrumienienia.


1 komentarz: