Amoniaczki.

Amoniaczki już tu kiedyś występowały, ale w formie zdecydowanie bardziej tradycyjnej. To znaczy, foremkowo-wycinkowej. Te są trójwymiarowe, pierwszego dnia kruche, drugiego - cudownie miękkie w środku i chrupiące z zewnątrz. Są świetne do transportu i dzielenia się, bo nie tak łatwo je połamać a brak kremowych mas sprawia, że nie wymagają przesadnej troski podczas układania ich w pojemniku na czas przemieszczania się po mieście. Ciastka doskonałe, bo są też dobrą alternatywą dla smażonych słodyczy które już wkrótce nas otoczą ze wszystkich stron ;)
Amoniaczki
5 jajek
1,5 kg mąki
200g margaryny
2 szklanki cukru
1 szklanka śmietany 18%
50g amoniaku
Pięć całych jajek, amoniak, cukier i śmietanę wymieszać razem w misce (można ewentualnie dodać również garstkę mąki). Zaczyn pozostawić na noc. Następnego dnia pieczenie zacząć od połączenia posiekanej margaryny z mąką, a następnie dodać zaczyn z amoniakiem. Wyrobić gładkie ciasto. Instrukcję składania można zobaczyć na przykład tutaj -> klik, tyle że amoniaczki rozrosną się bardziej niż kruche, maślane ciasto. Układamy zwinięte różyczki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, wkładamy do piekarnika na 10-15 minut, do zrumienienia.

***

Look at all of the damage you have done in time
You can see what a savage I’ve become in my eyes
If you look in my heart you will find

No love, no light, no end in sight
And I’m looking for a miracle
And I’m looking for a miracle

 There’s a place I wanna go
And a life I wanna know
But
you crucified my heart of gold

But oh, look at all of the damage you have done in time
If you offer salvation I will run into your arms
And deep in my heart you will find

No love, no light, no end in sight
And I’m looking for a miracle
And I’m looking for a miracle
But I hope, I pray and I will fight
'Cause I’m looking for a miracle

17 komentarzy:

  1. Jak będę udawać się w jakąś długą niewygodną podroż, wrócę do tego przepisu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie wyglądają! A sposób zwijania wręcz zaskakująco prosty ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jadłam amoniaczki, ale takich pięknych jak Twoje jeszcze nie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie urocze! Z chęcią bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyglądają puszyście i bardzo delikatnie; )

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne, u mnie pewnie nie doczekałyby tej akcji z pakowaniem do pojemnika :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. też robiłam takie niedawno :) są świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mniam, doskonałe ciasteczka! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. aż wstyd się przyznać, ale chyba nigdy nie jadłam amoniaczków... jestem ciekawa jak one smakują, jak kruche ciastka? Btw. znowu świetna piosenka :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakie one sliczne! Ja tez nigdy nie jadlam amoniaczkow (a jesli jadlam, to nie wiedzialam, co jem ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. Śliczne. Robiłam kiedyś amoniaczki, nieco inne, ale też pyszne. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O! Ładnie tu... subtelnie... przez to bardziej apetycznie.
    Choć akurat nie dzisiaj bo ja nie cierpię amoniaczków i tego zapachu. Już wolę zapachy u dentysty.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie kojarzą się z dzieciństwem:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Sto lat nie piekłam amoniaczków. Moja mama jest ich mistrzynią. Chyba ją namówię na odkurzenie przepisu ;)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy przenigdy nie jadłam amoniaczków. I wcale nie brzmią dobrze... Ale za to wyglądają pysznie. To chyba będzie materiał do przemyślenia na później, bo widzę komentarze same dobre. Czy równie dobrze można je robić np w foremkach, czy koniecznie luzem jako różyczki ? Nie bardzo mam talent, a za to nowe silikonowe foremki z tescomy ( http://www.tescomapolska.pl/ ) .

    OdpowiedzUsuń