Ostatki Lata

Trwa ten sezon, kiedy stragany uginają się od poukładanych - mniej lub bardziej - warzyw i owoców. Kiedy ciągle jeszcze pełno jest tekturowych koszyczków wypełnionych po brzegi malinami, które zostawiają na palcach krwawe ślady i zdradliwej borówki, która choć pękata i uroczo granatowa, tak często jest niezjadliwie kwaśna
Wydaje mi się, że potrzebujemy tych dobrych kilku miesięcy o tekturowych warzywach i suchych, rozsypujących się w dłoniach owocach żeby zatęsknić i potem jeść kilogramami pękate truskawki i przerabiać owoce na kilogramy słodkich dżemów i marmolad.
Pomidory są - jeszcze - najlepsze, więc to też najlepsza pora by zamknąć je w słoiki i cieszyć się przez całą zimę smakiem własnych przecierów pomidorowych  wykorzystywanych do przygotowania niezliczonych misek pełnych gorącego makaronu jesiennymi wieczorami. Jeżeli nie lubicie stać w kuchni godzinami, sugeruję wykorzystać pomidory takie jak są - w Panzanelli. Chyba wszyscy ją znają, większość - bardzo lubi, a biorąc pod uwagę fakt, że składniki do jej przygotowania niemal zawsze są w domu sprawia, że jest idealna na lato.
250g chleba, najlepiej czerstwego
1 mała czerwona cebula
500g dojrzałych pomidorów
1/2 ząbka czosnku
1 łyżeczka soli
szczypta cukru
125ml oliwy z oliwek extra vergine
duży pęczek bazylii
60ml octu z czerwonego wina (który można zastąpić balsamicznym i też działa)
Chleb kroimy w kostkę, rozkładamy na kratce lub ściereczce i pozostawiamy na chwilę, by wysechł.
Cebulę kroimy w cieniutkie półksiężyce, wrzucamy do miski (w tej potem wymieszamy całą sałatkę, więc miejcie baczenie na jej wielkość - jestem mistrzem w doskonałej wycenie wielkości naczynia, którego potrzebuję :D) polać je octem balsamicznym czy tam tym z czerwonego wina, zostawić na jakieś 10 minut.
W tym czasie zalać pomidory gorącą wodą, zostawić na kilka chwil (sugerowane przez Nigellę 5 minut to wystarczająco, by pomidory oblazły ze skórki i dodatkowo się kompletnie rozpadły), obrać je ze skórki, pozbawić pestek i pokroić pozostały miąższ w kostkę.
Czosnek przecisnąć przez praskę, dodać do cebuli i octu. Odsączyć pomidory i dodać do miski z pozostałymi składnikami sałatki. Dodać sól, szczyptę cukru, pokrojony w kostkę chleb, polać wszystko oliwą i posypać grubo porwanymi listkami bazylii - wszystko wymieszać. Nigella sugeruje sałatkę zostawić na noc, bo ponoć wtedy smakuje najlepiej - nie jestem fanką rozmoczonego chleba i najlepsza była tuż po przygotowaniu. A tego jak smakuje kolejnego dnia nie miałam jak zweryfikować, bo została po niej tylko pusta miska...;-)

***

When we collide we come together
If we don't we'll always be apart
I'll take a bruise; I know you're worth it
When you hit me hit me hard

You said love was letting us go against what
Our future is for...

15 komentarzy:

  1. Ojeju! Bardzo mi się podoba przepis, choć jest taki...nie do końca codzienny. :)
    Co do tego sezonu, zamierzam w tym roku porządnie zaszaleć z przetworami, żeby później nie tęsknić, a zajadać się owocami lata. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie! Uważam, że nie ma niczego lepszego od świeżo otwartego słoika czokośliwki albo sosu pomidorowego własnej roboty zimową porą :)

      Usuń
  2. Pyszna, letnia propozycja- lubię takie przepisy: )

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie idealna "awaryjna" salatka - poza chlebem, zawsze mam w domu wszystkie skladniki.
    A za latem pewnie wkrotce zatesknie, ale... W tej chwili teskno mi do jesieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, my też suszyłyśmy zakupiony specjalnie w tym celu bochenek ;-)
      Mi też już tęskno do jesieni. Aww, nie mogę się doczekać wielkich swetrów, żółtych liści i hektolitrów ciepłej herbaty!

      Usuń
  4. a ja nie przepadam za świeżymi pomidorami (tak, jednak ktoś taki jest ;-)), ale dla mojej lepszej połowy sałatka idealna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie świeże pomidory są zjadliwe po pozbawieniu ich skórki i pestek :D Także wymaga to znowu sporo zachodu. Dlatego ta sałatka mi bardzo pasuje ;-)

      Usuń
  5. Aż czuć zapach tych pomidorów!

    OdpowiedzUsuń
  6. Arven byle nie ostatki lata! Jeszcze wszyscy za nim zatęsknimy :(
    U Ciebie widzę panzanella bez papryki, każda wersja inna, taki już urok tej sałatki. Ale pychotka jest zawsze jak pomidory są dobre. Przymierzam się właśnie do pomidorowej passaty na zimę, skoro już tak jesienne klimaty zagościły w komentarzach, bo kiedy jak nie teraz!

    Pozdrowienia ciepłe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam oj tam, ja jestem zimolubna więc za latem pewnie tak prędko nie zatęsknię...;-)
      U mnie bez papryki, bo znów za papryką to nie przepadam...dlatego pozostała w wersji podstawowej. Ale i tak była pyszna, no cóż - urok tkwi w prostocie ;-)

      Usuń
  7. Coś w tym jest - gdyby nie to oczekiwanie na sezonowe owoce pewnie nie byłyby one do końca tym samym. Jednak kiedy są trzeba pamiętać by skorzystać z nich na bieżąco, jak i zamknąć trochę w słoiczkach na później :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...i ZAWSZE pozostaje ten niedosyt, choćby zjedzone maliny i jagody należało liczyć na tony ;-)

      Usuń