Back to basics, czyli rosół

Spędziłam tu prawie trzy lata, a w międzyczasie nie pojawił się przepis na rosół. 
Więc, przy okazji gotowania go parę dni temu, przypomniałam sobie że w dawnych czasach które miały miejsce cztery lata temu i kiedy nie-do-końca potrafiłam ugotować rosół nie wykonując przy tym stu dwudziestu telefonów alarmowych do Mamy, nie mogłam nigdzie w Internecie znaleźć sensownego przepisu na rosół. To znaczy przepisy były. A każdy jeden uświadamiał mi coraz bardziej, że gotowanie rosołu to zdolność niemalże wrodzona a sama produkcja zupy jest tak intuicyjna, że nie wymaga podzielenia się z mniej zaawansowanymi wiedzą tajemną. A jak się okazało, rosół nie polega na wrzuceniu do garnka mięsa z wodą i warzywami.
Tu będzie pewnie dużo tekstu, którego połowa z Was nie przeczyta, bo umie już ugotować rosół i opowieścią o nim poczujecie się znudzeni. A jakaś niewielka część osób zapewne poczuje się urażona oczywistymi uchybieniami w tworzeniu wielebnego niedzielnego rosołku i udzieli mi w tym temacie reprymendy. 
Otóż na przykład, podobno najlepszy rosół wychodzi z mieszanego mięsa, czyli z kurczaka i dajmy na to, wołowiny. A dla mnie najlepszy rosół na świecie to ten z samego kurczaka, albo z duużą przewagą drobiu. 
Zatem na rosół po mojemu bierzemy podwójny filet z kurczaka. Oczyszczone i opłukane mięso umieszczamy w garnku średniej wielkości (umówmy się że pojemności mniejszej niż 5 litrów) i wlewamy tyle zimnej wody, by przykryć mięso i jeszcze +- 3cm ponad. Wrzucamy dwa-trzy ziarna ziela angielskiego, cztery - pięć ziarenek pieprzu, połowę większego lub jeden mały listek laurowy, łyżeczkę soli/vegety/czegokolwiek chcecie.
Zostawiamy do zagotowania, i kiedy zorientujemy się że tak się właśnie stało (w moim przypadku zwykle jakieś pół godziny po fakcie) dorzucamy do wywaru warzywa. A jeszcze wcześniej zbieramy szumowiny. Potrzebne nam będą:
2-3 średnie marchewki
1 średnia pietruszka
mały kawałek selera
spora część pora - zielona
Umyte i obrane warzywa wrzucamy do zupy, ponownie doprowadzamy do wrzenia i przykręcamy gaz na tyle, by zupa wciąż się gotowała, ale nie gwałtownie. I pozostawiamy na te dwie do trzech godzin, co jakiś czas do niego zaglądając.
Rosołowi nie zaszkodzi też dorzucenie niewielkiego suszonego grzybka, a dla koloru - opalonego nad płomieniem kawałka cebuli. 
Rosół najlepiej smakuje z domowym makaronem (jak zawsze, 1 żółtko na 100g mąki, a potem po całym zagniataniu ciasta możecie pominąć swój wieczorny trening dla ramion) albo z domowymi lanymi kluskami.
Lane kluski to 1 jajko +mąka w ilości wystarczającej, żeby masę zagęścić. Ciasto wrzucamy łyżeczką lub łyżką na gotującą się osoloną wodę (i ona zaiste ma się gotować) i gotujemy przez 3-5 minut. Odcedzamy i jemy. 


20 komentarzy:

  1. Nie jadam 'czystego rosołu' zbyt często' a ostatnio właśnie i u mnie się pojawił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas pojawia się cyklicznie, a jeśli ja choruję to już na pewno ;-)

      Usuń
  2. Uwielbiam rosół! Zapisuję Twój przepis i na pewno będę próbować :))) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękuję! ;) Daj znać co z tego wyszło...

      Usuń
  3. Nie znalazłaś przepisu na rosół,bo według mnie jeden przepis nie istnieje.
    Każdy ma swój osobisty.
    Wyniesiony z domu,podpatrzony u znajomych,ustalony metodą prób i błędów.
    Ja swój wyniosłam z domu rodzinnego,gdzie był przekazywany z pokolenia na pokolenie.
    Też uważam,że najlepszy jest przynajmniej z dwóch rodzajów mięsa.
    A moja babcia gotowała zawsze na trzech rodzajach.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację z tym, że nie istnieje 'ten jeden' przepis. Bo z rosołem jest tak, że przez lata i przez dziesiątki ugotowanych litrów zupy człowiek sobie wypracowuje ten jeden przepis, za którym potem podąża. I taki smakuje mu najbardziej.
      U mnie w domu rodzinnym też gotuje się rosół, i to najlepszy na świecie - ale jak przyszło mi samej go ugotować, to okazało się że ta zupa nie robi się jednak sama, że pewne składniki trzeba dorzucać w pewnym momencie, a o tym Internet już tak chętnie nie pisze. Albo nie pisał, przynajmniej cztery lata temu, kiedy o ekspansji blogów kulinarnych mało kto myślał...
      No i, o ile w kwestiach czysto życiowych nie polegam raczej na matematycznej precyzji i obliczeniach :D O tyle na początku przygody z kuchnią takie dość dokładne dane są przydatne. A nikt mi na przykład nie napisał ile ma być tej wody, żeby rosół nie smakował jak sama osolona woda z dziwacznym posmakiem wygotowanego mięsa. O taki przepis mi chodziło ;)

      Usuń
  4. Dzisiaj gościł u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ah ten rosół, jakoś mogłabym bez niego żyć..chociaż kiedy jestem chora to sprawdza się idealnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam, jak przy pierwszych próbach, gotowałam rosół na bardzo dużym ogniu. Smaczny, ale coś mi nie pasowało;) Kiedy przestałam popełniać ten karygodny błąd nowicjuszki w kuchni, teraz wychodzi idealny:)

    Ściskam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak. To jest dobry pomysł z tym przepisem, sama nie wyniosłam z domu receptury, bóg wie dlaczego, rosół był gotowany każdej niedzieli, niby rzecz oczywista, do czasu podjęcia pierwszej próby wykonania. Stawałam wtedy na głowie szukając wpisów na blogach. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Rosół jest dobry na wszystko, a potem pomidorowa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też dziś robię. w Końcu niedziela ;)
    A i też preferuję jedynie drobiowy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gotowałam już rosół pod bacznym okiem mamy, kiedy zdecyduję się ugotować go sama, pewnie też będę cały czas do niej wydzwaniała :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi się taka wiedza przyda, bo przyznam, że nie potrafiłabym ot tak rosołu ugotować. Trochę wstyd, bo jak tu nazywać się blogerem kulinarnym bez znajomości takich podstaw :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardo aromatyczny i zdrowy. ; ))
    Zwłaszcza warto do niego sięgać zimą. A miseczka, w której jest podany - urocza!

    Pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
  13. smakowitość :) ja rosół traktuje po macoszemu...chyba nigdy nie gotowałam go kilku godzin, bo nie chce mi się na niego czekać, ale wyzwanie ostatnio sobie postawiłam - zrobić porządny rosół :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobry rosół nie jest zły! Zdecydowanie podstawa leczenia kaca :)

    OdpowiedzUsuń
  15. dobrze wiedzieć, że nie tylko ja gotuję czysto drobiowy rosół ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wspaniały! Zrobiłam pierwszy w życiu rosół z Twojego przepisu i jestem zachwycona :) smaczny, pożywny i prosty w wykonaniu - dla mnie ideał :) od dziś na stałe wchodzi do mojego repertuaru! Pozdrawiam ciepło - stała czytelniczka bloga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooch! Dziękuję, jak miło mi to czytać :)

      Usuń