Jarski Piątek #10 - Letnia klasyka, pierogi z owocami

Jest chłodno i pada deszcz.
Wreszcie nastąpiło upragnione ochłodzenie. Obudziłam się wczoraj rano i dotarło do mnie, że w końcu nastąpił tak długo wyczekiwany rześki poranek. Chłodne powietrze wpadało przez uchylone okno. Jeden plus.
Spędziłam cały dzień w kuchni. Z przerwami na fejsa. I książki. Jest w tej monotonii pewna metoda; jest radość z tego, że nigdzie się nie spieszę (przynajmniej do września), że przestawiłam się na swój ulubiony Bat-Mode wakacyjnego życia, że dni upływają mi między wyciąganiem z piekarnika kolejnych blach pełnych ciastek lub muffinek a wypożyczaniem kolejnych książek. 
Jest też letnie jedzenie; kupuję maliny w ilościach, w jakich nigdy wcześniej ich nie spożywałam. Mam już sto pomysłów na to, co jeszcze z nimi zrobić, i kilka już zrealizowanych. Są pierogi z owocami, które tak lubię jeść w jasnych ubraniach by potem chodzić z soczystymi dowodami zbrodni na podkoszulku dopóki nie spojrzę w lustro...
Lato to z roku na rok coś innego, ale zawsze ma kilka wspólnych elementów. Lato to cztery wycieczki do biblioteki w ciągu jednego tygodnia. Lato to nieskończone ilości kulinarnych eksperymentów. Lato to niezliczone partie scrabbli online. To seriale do trzeciej nad ranem i bieg na targ tuż po dziewiątej, rozmemłanym, ale byle zdążyć zanim wszyscy się zwiną.
To pierogi, najlepsze na świecie. Robione przez Mamę.
Ciasto:
1 żółtko
1 łyżka oleju
3 szklanki mąki
+gorąca woda
Suche składniki wysypać na stolnicę. Przygotować gorącą wodę; ma być gorąca, do tego stopnia by na początku zagniatanie ciasta było możliwe tylko przy pomocy noża. Składniki połączyć, najpierw przy pomocy noża, siekając - potem rąk. Wody należy dodać tyle, by ciasto było konsystencji ciastoliny. 
Jako wkład stosujemy dowolne owoce - truskawki, jagody, maliny...jakiekolwiek sezonowe, a Wasze ulubione. Ciasto rozwałkowujemy, wykrawamy z niego dowolnym okrągłym przyrządem o dowolnej średnicy (szklanka, wieczko...obojętnie) koła, na środku umieszczamy nadzienie i zalepiamy. W przypadku owoców dokładność zalepienia ma kluczowe znaczenie :-)
Pierogi wrzucamy na gotującą się wodę, i od momentu wypłynięcia na powierzchnię gotujemy ok. 2 minut. Wyciągamy, podajemy ze słodką śmietanką albo same...i jemy. Do wypęku.
Sezon na owoce w końcu nie trwa zbyt długo?

39 komentarzy:

  1. u mnie dopiero po południu nadeszła burza, przyniosła znaczne ochłodzenie. jutro w końcu będę cieszyć się rześkością poranka.

    uwielbiam pierogi z owocami, szczególnie w sezonie. a o tych z jagodami marzę i śnię! są szałowe z zimnym jogurtem naturalnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam że nie jadłam chyba nigdy pierogów z jogurtem :D Muszę to nadrobić!

      Usuń
  2. pierogi kocham pod każdą postacią ale owocowe najbardziej! a jak czytam o wakacjach w twoim wydaniu, to czuję jakbym czytała o sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, cieszę się że nie tylko ja spędzam tak produktywnie ten cudowny czas :D

      Usuń
  3. To naprawdę pyszny piątek! I na pewno nie trzynastego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No błagam! Taką mi ochote na te pierogi zrobiłaś. :D
    Muszę sie w końcu zmobilizowac na zrobienie, jak byłam mała to były moje ulubione, noi to było jedne z pierwszych rzeczy jakie nauczyłam sie robić. Ale tyle rzeczy do zrobienia, do upieczenia ... nie! pierogi musze zrobić! :D
    P.S.: urocze zdjęcia!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pierogi zawsze jest czas ;) Mają pierwszeństwo przed wszystkimi eksperymentami!

      Usuń
  5. Wyglądają wspaniale!
    Gdyby były odrobinę mniej pracochłonne to bym takie robiła co tydzień. Chyba muszę się zmobilizować i narobić dużą partię na raz póki jest tyle pysznych owoców. Dziękuję za przepis, skorzystam :)

    Miłego dnia,
    Edith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam pierogi nawet lepić lubię, więc mogę zaoferować pomoc przy wyrobie ilości hurtowych :P

      Usuń
  6. Korzystaj tej wakacyjnej wolności :) Pyszne pierogi, mamine najlepsze :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korzystam nawet do wyrzutów sumienia ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Ja jestem zbyt leniwa by robić pierogi. Obiecywałam sobie już tyle razy, że zrobię dużą ilość, pomrożę. I na tym się skończyło..

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja już chyba wolę takie upały jak przedtem ... ale takie pierogi to wciągam bez względu na pogodę za oknem :D

    OdpowiedzUsuń
  9. muszę namówić babcię, żebyśmy zrobiły pierogi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. obowiązkowo z nietuzinkową ilością owoców,kleksem gęstego jogurtu na wierzchu i jesteśmy w raju;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne pierożki! Może się zmobilizuję i jeszcze raz w tym sezonie zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam takie pierożki. Piękne!
    Miłego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
  13. pierogów to ja jeszcze nie robiłam ... :) Czas nadrobić te braki:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Osobiście pierogów z owocami nie robiłam, ale je jadłam i są na prawdę pyszne!:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wyglądają idealnie. Kocham pierogi z sezonowymi owocami *_*

    OdpowiedzUsuń
  16. Jadłam parę dni temu, ale nie wyglądały tak ładnie jak Twoje i śmiem twierdzić, że nie były też tak dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, pewna jestem że w smaku były równie znakomite :D Jakieś insynuacje!!

      Usuń
  17. U mnie jutro będą pierogi jagodowe! :)) owoce już czekają w lodówce. No właśnie sezon nie trwa długo :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudna klasyka, obowiązkowe w letnim sezonie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. oo, mam jagody w lodówce, będą pierogi na dniach;)
    ...pierogi idealne kształtem, widzę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamowe, to wiadomo że idealne ;)

      Usuń
  20. I u mnie dziś były pierogi z jagodami, mmniaaam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. zjadłabym, ale lepić mi się nie chce ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, chyba jestem jedyną osobą która uwielbia wręcz lepić pierogi :D

      Usuń
  22. U mnie najlepsze były babcine ;) A teraz rękę mistrza w lepieniu przejęła JA ;)

    Lato. W młodości dłuuugo wyczekiwane, teraz, jakieś bezbarwne...nie potrafię korzystać z jego dobroci...zatraciłam już chyba umiejętność cieszenia się z krótkich chwil. Proza życia. Zabrzmiało to okrutnie, gdy sama przeczytałam moje słowa. A więc, "zazdraszczam" latania rozmemłanym na targ i czasu na czytanie książek (zaniedbałam, ale wróciłam w ten piękny świat starych kart).

    Pozdrawiam, dzisiaj jakoś tak- o, melancholijnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno jest w ogóle nauczyć się cieszyć tymi drobnymi chwilami...ciężko jest się tego nauczyć, gdy zawsze łatwiej było się wszystkim smucić. Po wytężonej pracy żeby wreszcie dostrzec coś dobrego...jeszcze łatwiej jest tę zdolność utracić i wtedy jeszcze bardziej to boli. Nie wiem, czy nie lepiej przez to jednak przechodzić tak jak piszesz - bezbarwnie.

      Ale ręcami mistrza do pierogów to nie pogardzę, i z tego ewidentnie można się cieszyć!

      Usuń
  23. kocham pierogi z owocami! jagodowe wygrywają, zdecydowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też, truskawki daleko za nimi :D

      Usuń
  24. O mamo! To jest to na co mam teraz ochotę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dalej, do kuchni i lepić :D Sezon na jagody, o dziwo, ciągle trwa!

      Usuń
  25. Czy pół godziny temu zerwałam się do kuchni i ulepiłam setkę pierogów z fioletowym nadzieniem? To było pytanie retoryczne, a ja wcale nie jem tak późnych kolacji. ;)
    Dzięki za przepis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło mi to czytać...Dzięki :)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń