Ciasto wielkanocne dla niezmotoryzowanych.

Rok i jeden dzień temu, w piątek pierwszego kwietnia, mój blog się zatrzymał na jakiś miesiąc. Byłam wtedy, na finiszu maturalnej klasy, tuż przed pierwszymi egzaminami od których naprawdę-dużo-zależy chyba równocześnie przestraszona, bezradna i zmęczona trwającym od ponad ośmiu miesięcy naukowym maratonem. 
Po letniej sesji, przed którą już zaczyna oblatywać mnie strach, dam znać jak się czuję ;-)
W tym roku kwiecień to upragnione wolne, potem trzy tygodnie nauki i maj - który tym razem w znacznej części spędzę w domu (moje Łóżko!!) a potem na Juwenaliach i osiągnę apogeum podenerwowania, ciskania przedmiotami i rzucania nieprzyzwoitych uwag pod nosem na temat jeżdżących-zbyt-wolno-pojazdów-komunikacji-miejskiej dopiero w czerwcu. 
Teraz zbliża się Wielkanoc - która to, miałam wrażenie tydzień temu, będzie smakować w tym roku ryżowym kleikiem - i pewnie większość z Was ma już starannie zaplanowane menu. Ale...tak sobie myślę, że dobrych ciast nigdy za wiele. I zawsze znajdzie się ktoś, kto ma luki w jadłospisie nie mogąc się zdecydować, czy upiec czwartą babę czy piąty mazurek - uwierzcie, to ciasto krzyczy do was UPIECZ MNIE, MNIE WYBIERZ!! Więc zdecydowanie się zastosujcie ;-)
Ciasto z adwokatem
Ciasto czekoladowe:
5 jajek
1 szklanka cukru
2 łyżeczki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 budynie czekoladowe bez cukru
Budyń wyspać do szklanki, dodać kakao, wypełnić do pełna mąką pszenną. Jajka rozdzielić, żółtka wymieszać z proszkiem do pieczenia i odstawić. Białka ubić na sztywno z odrobiną soli, następnie z cukrem. Do ubitej piany z białek dodać wyrośnięte żółtka, przesiane suche składniki ze szklanki. Delikatnie wymieszać, wlać do tortownicy (d=26cm) gdzie jedynie dno wykładamy papierem do pieczenia, a boków nie smarujemy tłuszczem ani nie osypujemy bułką tartą. Piec ok. 20 minut, dla rozładowania przedświątecznego napięcia zrzucić z wysokości kolan na złożony w kilkoro koc ułożony na podłodze. Ostudzony biszkopt przekroić na pół. 
Ciasto kokosowe:
6 białek
200g cukru
200g wiórek kokosowych
Białka ubić ze szczyptą soli a potem z cukrem, dodać wiórki i delikatnie wymieszać. Ciasto raczej nie podrośnie znacząco, kokosowym ciastem nie rzucamy, po prostu wyciągamy z piekarnika gdy lekko zrumieni się z wierzchu.
Masa adwokatowa:
6 żółtek
300g masła
2 szklanki mleka
1/2 szklanki cukru
3 łyżki mąki pszennej
ok. 100ml likieru Advocat
3 łyżki mąki ziemniaczanej
1 saszetka klasycznego Cappuccino
1 budyń śmietankowy (ten rozrabiany w 3/4 litra mleka)
Żółtka, budyń i obie mąki rozmieszać w niewielkiej ilości mleka - najlepiej zrobić to przez chwilkę mikserem. Resztę mleka zagotować z cukrem. Na gotującym się mleku ugotować budyń dodając mieszankę żółtek i budyniu - aby nie było w nim grudek, również najlepiej użyć do tego celu miksera. Nieco ostudzić i do jeszcze ciepłego budyniu dodać pokrojone w kostkę masło - przy odpowiedniej temperaturze masy masło się wmiesza przy niewielkim wysiłku, bo będzie się topić. Gdy masło się rozpuści wlać Advocat, wsypać cappuccino i połączyć. Masę pozostawić do całkowitego ostygnięcia i stężenia.
MONTAŻ:
Ciasto Czekoladowe-Masa-Ciasto Kokosowe-Masa-Ciasto Czekoladowe
Przyozdobić ciasto można dowolnie - tu posmarowane jest resztą masy i ozdobione groszkami z czekolady, można je po prostu polać roztopioną czekoladą lub polewą.

Zachęcam do wciśnięcia go w świąteczny pakiet deserowy ;-)

40 komentarzy:

  1. Wesołego wolnego :) A ciasto wygląda świetnie. Jak Wy wszyscy to robicie ,że te warstwy są takie równe?? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sekret tkwi chyba w przekrojeniu biszkopta - do tego zawsze potrzebuję fachowej pomocy Taty ;-)

      Usuń
  2. Piękne ciasto! Bardzo mi się podoba z tą adwokatową masą. :)
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ach, gratuluję ;] i gorąco pozdrawiam.
    ależ to ciasto wygląda! urocze ma groszki na wierzchu.
    rzeczywiście, krzyczy. nie tylko "Upiecz mnie", ale przede wszystkim "Zjedz!" ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda bardzo apetycznie! Pyszne połączenie smaków!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda apetycznie i rewelacyjnie, ale chyba jest równie czasochłonne:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie :-) Na pewno pochłania mniej czasu niż dekorowanie mazurka ;)

      Usuń
  6. Oj tak, sesja letnia przeraża, zwłaszcza, że dla mnie to również będzie pierwsza :(
    Ciasto wygląda genialnie, niestety czekolady jeść nie mogę ale sam krem chętnie zrobię, w formie deseru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to trzymam kciuki w czerwcu za współtowarzyszkę niedoli :-)
      A do zrobienia kremu zachęcam, jest pyszny!

      Usuń
  7. Oj, tak... krzyczy, nęci, kusi... :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Pyszna propozycja! Miłego wolnego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Arven, jako doświadoczona i to bardzo studentka powiem ci, że sesja letnia jest ciężka, ale pod względem zebrania się w sobie. Ja zawsze na letnią byłam bardziej zmęczona niż zimową - fizycznie, psychicznie...wszelako. I to tego znajomi wyciągający na Juwenalia, soooczki, noce kultury itp. ;)
    I cóż...tam gdzie "komunikacjamiejskazawolnojeździ" tam się na piechotę należy udać.
    A wracajac do ciast świątecznych. U mnie zdecydowanie babki królują, mazurki to nie dla nas. Choć może spróbuję jakiś mało słodki.
    Pozdrawiam
    Anuszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, czasem ten dystans do pokonania komunikacją jest TAAK daleki! :P
      I dziękuję za podzielenie się doświadczeniami - ja już teraz gdy ledwo słupek rtęci wyskoczył ponad zero mam problem z zebraniem się do nauki...;-)

      Usuń
  10. Ciacho wygląda bardzo zachęcająco :)

    Co do mojego miesiąca przed maturą to miałam plan powtórek, ale cóż, jakoś mi nie wyszedł ;) I nie żałuję, bo zdałam bardzo ładnie, a nie zmarnowałam na to dużo czasu.
    Jeśli chodzi o sesje to do tej pory przeżyłam dwie zimowe i jedną letnią, i wolę letnią. Zimowa jest krótka, dużo wszystkiego, mało czasu na odpoczynek itd. A ja wolałabym być na nartach albo desce niż siedzieć i się uczyć. Zobaczymy jak w tym roku wyjdzie mi sesja letnia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to rok temu nawet nie próbowałam powtarzać - raczej wtłoczyć brakującą wiedzę jak najszybciej do głowy na jej właściwe miejsce :D

      A jazda na desce zamiast nauki...wiadomo :P

      Usuń
  11. Rewelacyjny przepis! Musi być pyszne!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciasto wspaniale, bardzo swiateczne i na pewno przepyszne.
    Masz racje, dobrych ciast nigdy za wiele!

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj, pysznościami mi tu u Ciebie pachnie:) Ciacho zapowiada się na fajne. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. aż mi ślinka cieknie na widok tego ciacha!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Mmmm co za prawdziwe pyszności!

    OdpowiedzUsuń
  16. pyszności! ja już zdecydowanie mam dość robienia serników i bab ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Rany, jak ono głośno krzyczy! Fantastyczne ciasto. Pyszna masa, strasznie kusi, oj strasznie:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Myślałam, że już ułożyłam listę świątecznych wypieków, a tu proszę - trzeba ją ponownie przemyśleć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że weryfikacja przebiegła korzystnie dla powyższego wypieku :D

      Usuń
  19. Wygląda bardzo smakowicie!

    Pozdrawiam przedświątecznie!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciasta z dodatkiem alkoholu to ostatnio moi faworyci w rankingu, więc kto wie, kto wie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. rzeczywiście baaardzo głośno krzyczy "upiecz mnie. teraz." :D.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja ten krzyk słyszę i zastosuję się. Bardzo lubię ciasta z alkoholem. Sama niedawno zamieściłam przepis na tartę z adwocaatem.Polecam, pozdrawiam i zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  23. i w tym momencie żałuję, że ja zmotoryzowana - szczególnie na święta. niemniej ciacho wygląda obłędnie!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze znajdzie się ktoś kto chętnie pojedzie samochodem :D

      Usuń
  24. Ja zmotoryzowana okazyjnie, więc na takie ekstra ciacho mogłabym sobie pozwolić:)

    OdpowiedzUsuń
  25. O rany ale wypas! Przepis do wypróbowania.

    OdpowiedzUsuń
  26. Wow! ta cała masa alkoholu bardzo mnie zachęca - nic tylko jeść i oddawać się nieróbstwu. Koniecznie musimy zrobić!

    OdpowiedzUsuń
  27. Ślicznie udekorowałaś to ciasto :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Kurczę, dopiero teraz tu trafiłam :) jakie piękne to ciasto... teraz jestem osaczona resztkami z mojej świątecznej produkcji, którą mogłabym jeszcze obdzielić trzy rodziny, więc mam od gospodarnego męża tymczasowy zakaz pieczenia. Ale gdy już się uporamy... :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ciasto wygląda bardzo apetycznie :) Na pewno niebawem wypróbuję. Pytanie tylko czy ta saszetka cappuccino to taka w tych jednorazowych torebkach? Daga

    OdpowiedzUsuń