Powroty są najtrudniejsze. Słodkie pełnoziarniste krakersy.

Napisanie czegokolwiek po dość długiej (bo nie ukrywajmy, długiej) przerwie jest trudne. Trochę wstyd, że tak Was zostawiłam. Bez słowa. Nawet nie wiadomo, czy żyję. Nie było czasu, a gdy znalazł się czas to znów nie było nastroju. Wiedząc, że napiszę coś równie wesołego i podnoszącego na duchu jak mowa pożegnalna na uroczystościach pogrzebowych, wolałam nie dzielić się z resztą świata który interesuje się Fuzją moimi smutami związanymi z bezsensownością studenckiej egzystencji.
Utknęłam między podręcznikami a nerwowym polowaniem na wpisy do indeksu i karty zaliczeń, w dodatku ze śmiesznie wykrzywioną od prób prawidłowego wymówienia robaczków /æ ɛ ɪ ɒ ʌ/ twarzą, będąc potwornie niewyspaną i codziennie przysięgając sobie, że "dziś położę się wcześniej spać". 
Między chwilami zwątpienia a nadmierną wręcz ekscytacją jutrem - grahamowe krakersy. Ciąg dalszy nastąpi ;)
Słodkie Pełnoziarniste Krakersy
250g mąki pszennej
150g mąki pełnoziarnistej
 70g zarodków pszennych 
70g cukru brązowego
220g masła
2 łyżki miodu
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki soli
3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
Miękkie masło utrzeć na puszystą masę z cukrem trzcinowym. Zarodki pszenne podprażyć na suchej patelni do momentu, gdy lekko się zrumienią i zaczną roztaczać przyjemny, zbożowy aromat. W misce wymieszać mąki, zarodki pszenne, sól oraz sodę oczyszczoną i cynamon. Do utartego masła dodać dwie łyżki miodu. Suche składniki delikatnie wmieszać do utartego masła. Zagnieść gładkie, aczkolwiek dość twarde ciasto, podzielić je na dwie równe części i zawinąwszy w folię spożywczą, odstawić na 30 minut do lodówki.
Dwie duże blaszki wyłożyć papierem do pieczenia, a następnie wylepić ich spody ciastem w taki sposób, by jego warstwa była wszędzie równomierna. Delikatnie ponacinać ciasto tak, aby utworzyło 24 prostokąty, nie przecinając go jednak do końca. Widelcem lub szpikulcem nakłuć krakersy. Ponownie wstawić do lodówki na około 30 minut.
Ciasteczka piec przez 15-20 minut, do chwili gdy się zrumienią. Następnie delikatnie je rozłamać wzdłuż nacięć...i jeść.



25 komentarzy:

  1. Wyglądają apetycznie, a skoro i zdrowe... No, trzeba będzie się zmobilizować, żeby zdrowo pochrupać.
    Mam też nadzieję, że Twoje "wkuwanie" przyniesie oczekiwane rezultaty. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jakie zdrowe!! na pewno pomagały przy nauce:)fajny przepis

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja ze studiów sesje zapamiętałam całkiem dobrze - pewnie, trzeba było wryć to wszystko, czego się nie chciało ryć w rozrywkowym semestrze, ale z czasem się człowiek przyzwyczajał, przestawał panikować i w końcu je nawet polubiłam.
    Będzie dobrze, zobaczysz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą sesją to jest dość zawiłe w moim przypadku :D Bo to nie są konkretne egzaminy tylko takie zaliczenia po drodze, niby nic a kucia na całe noce. Ledwo wyrabiam, a panika w moim przypadku nie pomaga :P

      Usuń
  4. Różnie w życiu bywa, blog nie jest najważniejszą rzeczą na świecie. Wracasz za to w świetnym stylu. :) Robiłam Twoje makowe krakersy na potrzeby recenzji foremek do ciastek (zapraszam na bloga ^^) i wyszły przepysznie, więc te na pewno też by mi posmakowały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! Zachęcam do upieczenia i tych, są boskie ;)

      Usuń
  5. fajnie, że jesteś! trzymam kciuki za ciebie na egzaminach :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodnie z obyczajem, nie dziękuję! :)

      Usuń
  6. Gdzieś już takie widziałam... są świetne! :)
    Trochę jak cini-minis ;)
    I znam te obiecanki dotyczące snu, oj znam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się nie zgadzam na to, aby studia tak na Ciebie wpływały! U mnie na roku udzielam kursów pozytywnego myślenia, dlatego sesja mnie nigdy nie dopada! Ja mam podejście się nie przejmować, dzięki temu mam więcej energii na gotowanie. Ale nie wiem co studiujesz i jakie masz nastawienie, tak sobie piszę..ważne, że wróciłaś, a takie zdrowe krakersy bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to potrzebuję chyba lekcji z tego pozytywnego myślenia, bo u mnie wszystko się opiera na czarnowidztwie ;D
      Studiuję (jeszcze :D) filologię angielską ;)

      Usuń
  8. Oj.. tak powroty są trudne.. Ja też od czasu do czasu "uciekam" z bloga Nieraz z braku czasu, a innym razem mam wstręt do pisania.. z nadmiaru pisania w pracy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. studia to taki piękny okres :) Powodzenia z sesją :) Podobają mi się te krakersy!

    OdpowiedzUsuń
  10. nie martw się, na filo 1 rok jest zawsze najgorszy. ja już powoli finiszuję, trzeba się zabierać za magisterkę, kiedy to zleciało?

    krakersy boskie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam właśnie nadzieję że potem to już będzie tylko lepiej ;-) Pozdrawiam!

      Usuń
  11. Witaj z powrotem! Choćby na chwilę..! :)
    Krakersy cudne! Mi ta nazwa pasuje wprawdzie do wytrawnych (słonych) wypieków, ale Twoje wyglądają bardzo krakersowo! :D To musi być bardzo zdrowe chrupanie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, 'krakersy' raczej jednoznacznie nam się kojarzą ze słoną przegryzką, ale te na słodko też dają radę :)

      Usuń
  12. Sesje, egzaminy, wpisy w indeksie... pamiętam. Teraz to mordęga, a potem wspomina się wszystko z rozrzewnieniem i uśmiechem na twarzy.
    Powroty są trudne, ale jakże smaczne! Z miłą chęcią schrupałabym takiego krakersika, do tego słodkiego, to mogłaby być kulinarna ciekawostka.
    Muszę to koniecznie napisać - cały czas jestem pod wrażeniem Twoich gofrów. Normalnie chyba będziesz moją inspiracją do kupienia sobie gorfownicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy motyw jest dobry żeby nabyć coś nowego :D Nie będę zniechęcać, a wręcz przeciwnie - warto! :D

      Usuń
  13. Ja też kiedyś zaliczałam fonetykę i miewałam studenckiego doła, ale teraz z perspektywy czasu, widzę, że to był przepiękny okres. Pewnie za 15 lat też tak stwierdzisz ;-) A krakersy koniecznie wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zrobiłam. Nawet nie zdążyłam ich sfotografować, a już zniknęły. Nawet moja córa stwierdziła, że pycha ciastka, a to już najwyższy komplement.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że smakowały takiemu wybrednemu Smakoszowi :-)
      P.S Fonetyka to akurat...nawet się lubimy, przynajmniej na razie ;)

      Usuń
  15. I ty mówisz że powroty sa trudne? Jak tak pieknie i smacznie ci się to udało?:)

    OdpowiedzUsuń