13 kilogramów ryby i chrupiąca pasta z makrelą

O rybach, jak o wszystkim, statystyczny Polak wie wszystko. Że są zdrowe, zawierają kwasy takie, takie i jeszcze takie, że nawet jak tłuste, to prozdrowotne. A te chude to znów niskokaloryczne i dobrze przygotowane to nawet na dietę. I wspomagają mózg, i w ogóle same dobra w tych rybach. NO CHYBA ŻE to była ryba karmiona tym a tym, to wtedy gromadzi w tkankach same niezdrowe związki. Albo jest niewiadomego pochodzenia, albo nie można określić jej wieku. A tuńczyk to nie dość, że na wyginięciu, to jeszcze w gratisie rtęć. I w sumie wychodzi na to, że te ryby już nie takie fajne. 
Ostatnio przeczytałam, że statystyczny (nieistniejący rzecz jasna) mieszkaniec Polski zjada trzynaście kilogramów ryb rocznie. W zeszłym roku, łącznie z wigilijnym karpiem, w sumie zjadłam może z 300g ryby. Chyba, że puszkowany tuńczyk się liczy, ale tam ponoć więcej rtęci. Kto zjadł moje pozostałe 12 i pół kilo??
Dostałam kilka opakowań waflowych foremek Vafini i postanowiłam je nadziać tą pastą z wędzonej makreli. Jak się przedstawiają warunki prozdrowotne wędzonych makrel nie wiem - pasta ta natomiast jest kremowa, ale dzięki prażonym ziarnom słonecznika przyjemnie chrupie. A foremki uważam za genialny wynalazek na wszelkiego rodzaju imprezy - można je nadziać i nie martwić się potem o zmywanie ton talerzy po sałatkach. Same plusy ;-)
za przepisem z "Palce Lizać" z moimi zmianami
sól, pieprz
1 czerwona cebula
150g serka śmietankowego
1/2 pęczka świeżej pietruszki 
50g uprażonych ziaren słonecznika 
1 wędzona makrela o wadze ok. 200g 
Makrelę obrać ze skóry, pozbawić ości i rozdrobnić w misce. Czerwoną cebulę drobno posiekać, wrzucić do ryby i dodać serek śmietankowy. Pietruszkę drobno posiekać, słonecznik uprażony wcześniej na suchej patelni dodać do masy, pozostawiając ok. 2 łyżek do dekoracji. Pastę doprawić do smaku solą i pieprzem, składniki połączyć razem widelcem do uzyskania gładkiej konsystencji.  
...kolejne nadziane pomysły już wkrótce ;) 

24 komentarze:

  1. Takiej ze słonecznikiem jeszcze nie robiłam, ale pasty z makreli uwielbiam. Też rzadko jadam ryby, a szkoda, bo są pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pasta z makreli to jedna z moich ulubionych chociaż ma troszkę inny skład niż twoja, wafelkowych łodeczke musze poszukać bo faktycznie na imprezki jak znalazł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Musiałabym sobie zapisywać każde deko zjedzonej ryby, żeby wiedzieć na pewno, ile jej zjadam, ale nie jest to raczej 13 kilo. Niestety. Nawet wliczając wszelkie zapuszkowane morskie wodne stworzenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pasta wygląda przepysznie! Niestety ja nie jestem 'statystycznym' polakiem i 13 kg ryb na pewno nie zjadam, chociaż bardzo bym chciała! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam wedzona makrele! Niestety w Rzymie udaje mi sie ja dostac srendio dwa razy w roku :( Przy nastepnej okazji na pewno wybrobuje Twoja wersja pasty z makreli! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Alez mi narobilas smaka na wedzona makrele! To jeden ze smakow kojarzacych mi sie z dziecinstwem... jak na nic nie mialam ochoty, mama robila mi paste z makreli. Pyszna :)
    Calkiem podobna do Twojej :)

    pozdrawiam cieplo!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Slonecznik to naprawde fajny dodatek do takiej pasty! Makrele bardzo lubie, i swieza, i wedzona. Twoje zdjecia sprawiaja, ze nabralam ogromnej ochoty na prosta kanapke z rybna pasta :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Często robię na kolację pastę z makreli wędzonej, za to bardzo m się podoba sposób podania w waflowych foremkach

    OdpowiedzUsuń
  9. oh ja rybkę jem często ;-) prawie co tydzień. A pasta godna wypróbowania :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. kocham makrelke! w każdej postaci!

    OdpowiedzUsuń
  11. cudna ta pasta :) też mam pomysł na kilka past, ale na Twoją chyba też się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Do 13 kg trochę mi brakuje, ale ryby uwielbiam i staram się jeść jak najczęściej. Dawno takiej pasty makrelowej nie jadłam. Trzeba zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię fajne pasty na kanapki, a twoja ze słonecznikiem jest bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  14. Może w ciągu roku zjadam więcej niż 300 g, ale na pewno mniej niż 13 kg!:)
    Pasta z makreli to takie uniwersalne, rybne danie, że raczej każdemu smakuje. Fajnie się prezentuje w formie waflowych skorup :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale super te foremki. Rzeczywiście na imprezę jak znalazł.
    Wierzę na słowo, że szkoła to najlepsze lata w życiu, potem już będzie tylko gorzej ;) Ja tam już tęsknię za podstawówką, gimnazjum. To były takie beztroskie lata. Teraz trochę za dużo nauki i przeraża mnie trochę to wszystko. Tyle odpowiedzialności spoczywa na maturzystach, w końcu to nasza przyszłość w naszych rękach... Boję się okropnie, ale mam nadzieję, że jakoś podołam ;) A Ty co od października będziesz studiować, jeśli mogę spytać? ;>

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie sądzę bym przekroczyła magiczną granicę 300g. Nie lubię i koniec. Ale waflowe skorupki są świetne.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oho, zaglądam tu sobie, a tu pasta z mojej ulubionej makreli na sposób, którego jeszcze nie próbowałam. A do tego wszystkiego WSPANIAŁE zdjęcia. Kurcze, takie jakie lubię (chodzi mi o analogowe).

    OdpowiedzUsuń
  18. o, to blisko moich ambicji, bo też myślę o filologii, tyle, że niemieckiej ;) ale na razie skupiam się na maturze, bo bez niej to co najwyżej kasa w biedronce ;>

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja tez odkryłam ostatnio Vafini ale nadziałam je pastą jajeczną....z ryba tez moga byc super....sprubóję:-)

    OdpowiedzUsuń
  20. uwielbiam pasty z makreli, ze słonecznikiem musi być pyszna. Wafelkowych foremek zazdroszczę, u nas chyba niedostępne. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale fajne foremki! Pasta też na pewno pyszna! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń