Ostatnie podrygi - jogurtowa krajanka z rabarbarem i orzechowym karmelem. I technika.

Facebook ma to do siebie, że oprócz spełniania podstawowej funkcji - pomagania ludziom w nawiązywaniu kontaktu (i tym samym upośledzania naszej naturalnej zdolności do szukania go w rzeczywistym świecie), ma tysiące stron, nie tylko reklamujących konkretnego producenta czy produkt. Są też te, które lubię najbardziej, a do których zapisuję się "bo robię to samo" albo "faktycznie tak jest...".  Należę do kilku(nastu) takich grup, w tym do jednej, którą polubiłam najbardziej - Making up nicknames for people you don't know but see all the time. Musicie tutaj powstrzymać się od mimowolnego okrzyku oburzenia i zamknięcia strony. Albo nie musicie, ale bardzo bym chciała, żebyście przeczytali ciąg dalszy ;) Przydomki, które ludziom nadaję, nie mają nigdy charakteru złośliwego lub wrednego. Mają zwykle rodowód literacki, filmowy, kulturowy bądź muzyczny, głęboko zresztą zakorzeniony w podświadomości ogólnej. I nie jest to również tak, że całymi dniami siedzę w oknie wypatrując swojej potencjalnej ofiary. Pewnych ludzi po prostu da się zakwalifikować do konkretnej kategorii i czasem trudno jest zwalczyć w sobie ten stereotyp.
Przydługawy ten wstęp prowadzi do kolejnej przydługawej opowieści. Wpisując tytuł, szukałam dobrego określenia na kończący się sezon rabarbarowy. I padło na "ostatnie podrygi" a w głębi mojej głowy od razu odbiło się "...zdechłej ostrygi". To powiedzonko natomiast, dość zabawne, wtłoczył mi do głowy pewien Pan, z którego to rodziną przez absolutny przypadek przebywaliśmy dwa lata temu w jednym hotelu na wakacjach w Turcji. A że hotel był kameralny i mały, a rodaków w nim tyle, co właśnie w naszej grupie - natomiast zachowanie Pana już pierwszego dnia nasunęło konkretny przydomek - tak mi się wzięło na wstęp o facebookowych grupach i "lajkach". I wtedy też pomyślałam, że istniejąca już od roku (!) Fuzja Smaków nie ma też własnej strony na facebooku. Jak widać (mam nadzieję, że widać) po prawej stronie, już ma. Można klikać!
Jogurtowa krajanka z rabarbarem i orzechowym karmelem 
100g masła 
1 duże jajko 
300g rabarbaru 
1 łyżka cynamonu
225g mąki pszennej 
80g cukru brązowego 
1/2 łyżeczki soli 
130g cukru kryształu 
250g jogurtu naturalnego 
1 łyżeczka proszku do pieczenia 
100g orzechów (użyłam włoskich i laskowych) 
Około 20g masła rozpuścić w rondelku. Zasypać cukrem demerara,  cynamonem i wymieszać. Dodać do masy grubo posiekane orzechy i odstawić do wystygnięcia. Resztę masła zmiksować z cukrem kryształem oraz jajkiem na puszystą masę. W misce wymieszać przesianą mąkę, proszek do pieczenia i sól. Do puszystej masy maślanej dodawać stopniowo mieszankę mąki z proszkiem, a na końcu porcjami wlewać jogurt. Na końcu do masy dodać umyty i pokrojony w drobną kostkę rabarbar. 
Blaszkę 33x23cm wyłożyć papierem do pieczenia i wylać na to ciasto. Na cieście ułożyć lekko rozgrzany (ciepłą masę się łatwiej rozkłada) karmel z orzechami. Może okazać się konieczne wykładanie go punktowo, łyżką - niekoniecznie całe ciasto musi być nim pokryte. Krajankę piec ok. 30 minut, do suchego patyczka. 

Krajanka jaka jest, każdy widzi. Bardzo wilgotna od jogurtu i rabarbaru, miękka - na ciepło bardziej jak pudding, na zimno trochę jak niski biszkopt. Najlepszą w tym wypieku częścią jest bezapelacyjnie orzechowy karmel, i będę z całą pewnością szukać dla niego innych zastosowań, choć doskonale komponuje się z puszystym ciastem i wilgotnym rabarbarem. 

Przepis dorzucam do akcji Olciaky, Ra-bar-bar

28 komentarzy:

  1. To mi przypomniało o moim nawyku porównywania ludzi do zwierząt lub przedmiotów:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już polubiłam ;) Gdzieś czytałam, że rabarbar rośnie aż do końca wakacji, więc nie wiem czy to koniec sezonu. Zresztą ja ze zdobyciem rabarbaru nie mam problemu, bo rośnie w ogrodzie mojej babci w dużych ilościach, a to zaraz za płotem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj zjadłabym:)trzeba dorwać jeszcze rabarbar w sezonie..

    OdpowiedzUsuń
  4. och, karmel na jogurtowym cieście.

    i czy ja widzę tu orzechy?

    chyba pożyczę ten smakowity przepis. ; )

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeminęło z rabarbarem:) i to tak wybornie:) już cię lajknęłam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem ponętne te ostatnie podrygi;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie dość, że to jest chyba moje ulubione połączenie smaków, to od dawna nie widziałam tak pięknych zdjęć!Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. pięknie wygląda! :) muszę się skusić na taką krajankę. A co do grup fejsbukowych- najbardziej lubię w nich to, że wyłapuję takie nasze małe codzienne czynności i dzięki nim okazuje się, że ileś milionów ludzi na całym świecie "ma" dokładnie to samo :)

    OdpowiedzUsuń
  9. och, jogurtowa krajanka?
    pysznie, pysznie.
    taakie smaki, kuszące ;]

    OdpowiedzUsuń
  10. Pyszna ta krajanka! Ślicznie i apetycznie wygląda,.
    Mówisz,ze to koniec niedługo sezonu rabarbarowego? Ja w ogródku jeszcze mam i jeszcze sobie z rabarbarem poszaleję:))
    Gratuluję stronki na FB :)

    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jogurt, rabarbar, orzechy i karmel... razem brzmią rewelacyjnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niesamowita krajanka. Jest w niej wszystko, co lubię.
    I lubię pyszne strony na fb :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepiekne zdjecia, juz sobie wyobrazam to niebianskie polaczenie kwasnego rabarbaru i slodkiego karmelu...

    OdpowiedzUsuń
  14. Czasem lubię przypadkowe krajanki. Często w planach mierzące wysoko ;).
    Gdybym nie była anonimowa (oficjalnie mój blog nie istnieje ;) to bym polubiła. A tak lubię bez kliknięcia ;D.

    P.S. Ja tu widzę jeszcze czekoladę i masło orzechowe! ;)))

    OdpowiedzUsuń
  15. fajne to ciasto :) takie inne niż wszystkie dotychczas, z tych rabarbarowych rzecz jasna :)

    OdpowiedzUsuń
  16. zachęciłaś mnie bardzo :) wygląda rewelacyjnie

    OdpowiedzUsuń
  17. Końca rabarbaru nadszedł już czas...ale mam nadzieję, że zdążę zrobić jeszcze mój dżem!

    Z chęcią kliknęłabym "Like'a" ale nie mam konta na wszechobecnym Facbook'u ;) Ale może kiedyś się przełamię i się zaloguję :)

    Wracając do sedna: krajanka boska. Połączenia "polewy" karmelowej i rabarbaru nie spotkałam, dlatego dla mnie jest wyjątkowa. Pychoty!

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  18. No to staję się Twoją "fanką". Ja już od jakiegoś czasu mam stronkę na fb. jakby nie było trzeba iść za duchem czasu.
    A krajanka na pewno smaczna tak jak i zdjęcia piękne.
    Pozdrawiam
    Anula

    OdpowiedzUsuń
  19. Dlaczego ja Cię dotąd nie wylukałam, to nie mam pojęcia i nie mogę wyjść ze zdumienia...
    Pozdrawiam i idę Cię czytać.:)

    OdpowiedzUsuń
  20. oo, podoba mi się ta krajaneczka!
    fajnie piszesz:)

    OdpowiedzUsuń
  21. jakiś czas temu robiłam jogurtowe ciasto z rabarbarem,ale żeby dodać do tego orzechy? nigdy bym na to nie wpadła! pewnie jest przepyszny :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Krajankę wypróbowałam, bo jeszcze zapas rabarbaru miałam. Bardzo dobra! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam ciasta jogurtowe, a Ty mnie zmobilizowalas,zeby wreszcie jakies zrobic :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kocyk w kratkę, trochę słonka i taka krajanka... Mniam mniam... :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudna krajanka :) Jeszcze nie rozkręciłam się z rabarbarem a to już koniec ;/

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja może nie tyle wymyślam nieznajomym ludziom przydomki, ile przekręcam nazwiska :) Wmawiam sobie, że to wina genów, a nie moja, ale chyba sama do końca w to nie wierzę :P
    A krajanka chodzi za mną już od jakiegoś czasu.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  27. Wpadłam teraz na ten przepis i aż żałuję, że nie zamroziłam rabarbaru w sezonie :(

    OdpowiedzUsuń