środa, 3 listopada 2010

Vintage; Kruche Ciastka z Konfiturą

Lubię stare książki kucharskie. Lubię, kiedy pod palcami rozsypują mi się pożółknięte, czasem splamione u dołu kartki tłuszczem strony. Lubię poczytać o tym, jak kłopotliwym deserem był sernik, bo wymagał użycia kilku jaj...Takie książki mają w sobie tą magię dla mnie tylko w jednym miejscu - w domu mojej Babci. Nigdzie indziej nie smakują lepiej, nigdzie indziej nie lubię tak jak właśnie tam przegryzać się przez szorstkie strony i zastanawiać czasem po kilkanaście minut czym bywają naprawdę enigmatyczne składniki...Przepisy z takich książek mają tylko jedną wadę - często idą w służbie szeroko pojętej "oszczędności" i tak na przykład te ciasteczka z racji niewielkich ilości masła są naprawdę kruche - tuż po upieczeniu. Po kilkunastu minutach nadają się raczej do moczenia w herbacie ;)
Kruche Ciastka z Konfiturą
250g mąki pszennej
2 łyżki cukru 
1 łyżka masła*
1 jajko +1 żółtko
150g śmietany
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
dowolna konfitura lub dżem
Przyrządzenie jest doskonale widoczne na zdjęciu, ale na wszelki wypadek...Z podanych składników wyrobić ciasto. Autor sugeruje dodanie tyle mąki, aby ciasto się dało wałkować - u mnie to było dokładnie tyle ile w przepisie. Z cienko rozwałkowanego ciasta wykrawać szklanką krążki (ja wykrawałam formą o średnicy 9cm, więc naprawdę były potężne). W połowie z nich kieliszkiem wykrawać mniejsze otwory (nie posiadam w domu kieliszków! Wycinałam serduszka). Krążek z wycięciem położyć na pełnym krążku, posmarować roztrzepanym białkiem i posypywać cukrem kryształem. Piec ok. 15-20 minut do zrumienienia. Po upieczeniu wypełnić otwory konfiturą lub dżemem.

*Podejrzewam, że w niewielkiej ilości tłuszczu leży cały problem nadmiernej kruchości a potem szybkiego twardnienia ciastek. Myślę, że można spokojnie dać na taką ilość nawet ok. 100g masła, zamiennie z mniejszą ilością śmietany i ciastka powinny być idealnie kruche.

18 komentarzy:

  1. Boskie, akurat pije kawe..oj przydalby mi sie takie ciasteczko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze mnie zastanawia ten dodatek dżemu. Nie lepi się aby? Co roku obiecuję sobie upiec takie ciasteczka podczas adwentu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie przepisy i słodkości mają w sobie mnóstwo uroku...

    OdpowiedzUsuń
  4. @An-na, lepi nie lepi, jak się je to się o tym nie myśli :D Nie zaobserwowałam, żeby się kleił...to chyba kwestia użycia dobrej, twardej konfitury, bo wtedy zostaje na swoim miejscu zamiast wypływać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudne, no i ten słoneczny dżemik...

    OdpowiedzUsuń
  6. Arven! Jak dobrze widzieć kolejną miłośniczkę starych książek:) Takie ciasteczka uwielbiam i chętnie bym kilka porwała od Ciebie!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. sliczne zdjecia. :)
    tez uwielbiamy ogladac ksiazki kucharskie. A ja (tzn. M ;)) uwielbiam przegladac zeszyt z przepisami mamy po ktorym od razu widac, ktore rzeczy robi czesciej (np. piernik) bo kartki sa pomiete, zatluszczone i poplamione kawalkami ciasta. Nie wiem dlaczego mama zawsze dotyka stron brudnymi palcami, a potem sie denerwuje, ze znowu trzeba przepisac zeszyt, bo juz niczego sie nie da rozczytac ;) chociaz czasami jej tego zeszytu tak zazdroszcze! ja mam przepisy na swoim twardym dysku i ... nie brudze klawiatury, ale ich tez nie przegladam... i zupelnie po nich nie widac, ze rozne brownie robie po kilkanascie razy. Niby mam specjalny zeszyt, wklejam do niego pzrepisy znalezione w gazetach,ale i tak potem otwieram folder "przepisy"... i moja ewentaulna corka nigdy nie znajdzie dowodow na to ile czekolady zuzylam ...a moze Ty tez tak masz, ze nie zapisujesz na papierze mimo, ze lubisz czytac to, co napisane?

    OdpowiedzUsuń
  8. Mmmm, zjadłabym takie ciasteczko :) a może nawet upiekę w wolnej chwili? Fajny przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  9. podobne ciastka "z zeszytu" (półkruche posypane cukrem kryształem) robiłam często w czasach szkoły podstawowej razem z mamą. Jakiś czas temu, już jako duża dziewczynka, zrobiłam je na świętą i pamiętam ten zachwyt nad nimi. Teraz w kuchni najczęściej szukam nowych, nieznanych smaków i połączeń. Moja mama nie może się nadziwić: "kiedyś zupełnie inaczej się gotowało!"
    Dziękuję Ci za przypomnienie o ciastkach, które rzeczywiście są vintage, ale przez to przywołują piękne wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  10. ale sliczne sa Twoje ciasteczka:) wygladaja niesamowicie pyszniutko:)

    OdpowiedzUsuń
  11. o tak, stare książki kucharskie mają swój urok!

    OdpowiedzUsuń
  12. prote, eleganckie, mają w sobie 'to coś'. wypiek na 6 z plusem. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Arven, prawie się zgadzam :) prawie, bo nie lubię jak mi się książki rozsypują... strasznie mnie wtedy boli serce. Ale ciasteczka pierwsza klasa...

    OdpowiedzUsuń
  14. @Crust and Dust - mam zeszyt, a jakze. Ale jakoś tutaj gromadzę większość tych przepisów...i tak do większości wracam. Żałuję właśnie tego, że nie mam poplamionych kartek, kawałków ciasta między stronami - zamiast tego mam tylko liczbę wyświetleń, suchy ciąg cyfr który tak niewiele mówi. Tego żałuję najbardziej.
    @asix, moja Mama jak na razie wiernie sekunduje moim postępom i chętnie próbuje wszelakie wynalazki ;) Ale i tak najchętniej wracam do korzeni i tego, co Ona piekła i czego mnie nauczyła...
    @Pinos, ja lubię te, które się rozpadają - rozczulają mnie, kiedy podnoszę ją a połowa treści ląduje na podłodze :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Zawał, kochana, zawał u mnie masz wtedy murowany :) A jak już się pozbieram, biegnę do introligatora :)

    OdpowiedzUsuń