Chocolate Chip Cookies


To chyba najsłynniejsze ciastko Ameryki, które po raz pierwszy zauroczyło mnie, leżąc między pozostałymi wypiekami, w gablotce na stoisku z pieczywem w markecie Ralph's. I od tamtej pory jakąś tradycją stało się kupowanie ciastka za każdym razem, kiedy wracałam do domu upalnymi ulicami Los Angeles. Bo jakoś, jak na mało amerykańską modę przystało, lubiłam chodzić piechotą. Spojrzenia sąsiadów - bezcenne...wnioskując z ilości odwróconych głów, dawno nie widziano tam człowieka poruszającego się za pomocą własnych nóg. Ale, wracając do ciastek...urzekły mnie wtedy swoją nierówną, jakby kraterowatą powierzchnią, niechlujnie wystającymi z ciasta dodatkami i lekko przypieczoną barwą. One chocolate chip cookie, please i mam w dłoniach brązową papierową torebkę, a w środku lekko twardawe z wierzchu, za to cudownie miękkie w środku ulubione ciastko Amerykanów. Ta wersja, którą zrobiłam, bardziej przypomina jednak w smaku nasze "Pieguski". Są zdecydowanie bardziej kruche, za to bosko 'najeżone' dodatkami. Nie zamieniłabym go w żadnym wypadku na amerykański substytut...;)
Chocolate Chip Cookies (20-25 średnich ciasteczek)
2 szklanki mąki*
1 jajko 
220g miękkiego masła
3/4 szklanki cukru pudru**
16g cukru wanilinowego
czubata łyżeczka proszku do pieczenia
100g czekolady mlecznej***
70g orzechów laskowych
40-50g drobnych rodzynek
Masło utrzeć z cukrem wanilinowym, przesianym cukrem pudrem i proszkiem do pieczenia na puszystą masę (kluczowe jest tu użycie naprawdę miękkiego masła. Dzięki niemu utworzy się puszysta masa, która łatwiej połączy się z mąką, a potem nada ciastkom kruchość). Wbić jajko i miksować jeszcze przez chwilę. Na koniec dodać przesianą mąkę i delikatnie wymieszać łyżką. Czekoladę i orzechy posiekać na drobne kawałki. Do masy dodać czekoladę, orzechy, rodzynki i ponownie wymieszać. Układać na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia, pozostawiając odstępy - ciasteczka rosną w piekarniku. Piec przez ok. 12-15 minut w temperaturze 180 °C. 

* sugeruję dodać nieco więcej mąki, w przeciwnym razie ciasto może się rozlewać.
** ciastka wychodzą dosyć słodkie, dlatego następnym razem dodam albo połowę, lub 1/4 szklanki cukru. Jeśli ktoś nie przepada za przesadnie słodkimi wypiekami, będzie to dobre posunięcie ;)
*** wykorzystałam czekoladę Milki Happy Cows - łączy zarówno mleczną jak i białą, choć tej drugiej jest zdecydowanie zbyt mało... 
Przepis znalazłam na wizażowym forum.

Ciastka były częścią dzisiejszego prezentu urodzinowego dla mojej Mamy. Jeszcze raz ode mnie - wszystkiego co najwspanialsze...i z myślą o Mamie gramy dzisiaj Halo ;)

  
 

17 komentarzy:

  1. bym wpadła zjeść, tym bardziej, że jestem głodna, pozostaje mi napić się szklanki wody ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę Mamie takiego prezentu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej z rana takie słodkości moje oczka widzą, najchętniej to bym Ci wszystkie je zjadła. O ile jeszcze coś zostało nie licząc prezentu dla Mamy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ;D wyglądją pysznie, już jakiś czas chodzi za mną ten przepis...
    Swietna dekoracja;)

    OdpowiedzUsuń
  5. pozazdrościłam Ci przez chwilę jedną tych spacerów ulicami Los Angeles. ale tylko ich.. ciasteczka sobie kiedyś upiekę..

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam takie, proste, nierowne ciasteczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. te ciasteczka mają w sobie tyle uroku!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzisiaj widzę je już drugi raz. Czyżby to znak, że czas je przygotować? ;))

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkiego najlepszego dla Mamy!

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczności,
    jeszcze te kokardki - odjazd!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię te ciastka, są naprawdę przepyszne, jedne z takich, których lepiej nie trzymać w pobliżu, bo dopóki zostało chociaż jedno, to trudno się od nich oderwać.

    OdpowiedzUsuń
  12. @asieja, nie ma czego zazdrościć - zapewniam Cię, że pewnego pięknego dnia Ty też będziesz spacerować ulicami LA. Po prostu w to uwierz ;)
    @karoLina, niestety - każde kolejne stwarza zagrożenie :P

    Dzięki za miłe słowa! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. piękniutkie te słodkości! mniam.
    jak to dobrze, że od patrzenia się nie tyje... uff xd

    OdpowiedzUsuń
  14. Chętnie bym się wprosiła na kilka ciasteczek. Lubię takie pieguskopodobne. :) A Twojej mamie sto lat!
    Pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  15. O raany!
    Ale jestem do tyłu! Dopiero teraz dowiedziałam się jakie są najsłysnniejsze ciaststka Ameryki.

    Do tej pory myślałam, że brownies:)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Amerykanie lubią zakalcowate, gniotowate ciasta ;)
    Stąd ich miłość do brownies i muffinów.

    Ale Choc Chip Cookies są chyba najstarsze - zresztą Ciasteczkowy Potwór nie może się mylić! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czy miękkie masło oznacza margarynę czy po prostu chodzi o to by je odpowiednio wcześnie wyjąć z lodówki?

    OdpowiedzUsuń