Neonowe miniserniki na zimno

Tak prawdę powiedziawszy, to pierwszym do nich określeniem były "odpustowe". Potem jednak na myśl przyszły mi neonowe, i uznałam, że tak brzmią - przynajmniej brzmią - znacznie lepiej. Te miniserniki przyszły jako odpowiedź na czerwcowy tydzień pełen upałów. I dokładnie w dniu, kiedy to zaplanowałam je wyjąć z lodówki, lało jak z cebra od rana do wieczora (co zresztą nie jest żadną nowością w tym roku). Nie chciałam robić dużego sernika, dlatego wykorzystałam jednorazowe miseczki do galaretek. Poza tym są wygodniejsze w transporcie, kiedy chce się z nimi człowiek podzielić ;)
Neonowe miniserniki na zimno 
Paczka okrągłych biszkoptów (najlepsze Lajkonika)
3 waniliowe serki homogenizowane (3x150g) 
4 galaretki o dowolnych smakach
Pokrojone w kostkę owoce
Biszkopty pociąć w plastry i ułożyć na dnie miseczek (można ułożyć i całe - ale ja chciałam wyłożyć całkowicie dno miseczek, a gdybym nie pocięła biszkoptów prawdopodobnie dostałaby mi się pod nie masa - czego chciałam uniknąć). Ja wykorzystałam trzy galaretki, które miały w założeniu uzupełniać się kolorystycznie - odpowiednio truskawkową, brzoskwiniową i cytrynową. Galaretkę rozpuścić w 250ml wody (połowie ilości sugerowanej w przepisie na opakowaniu) i odstawić do ostygnięcia. Przelać do miski i ubijać mikserem. Im dłużej galaretka będzie ubijana, tym bardziej puszysta powstanie masa - ja ubijałam aż do czasu powstania dosyć wysokiej piany. Dopiero wtedy dodawać łyżką serek. Uwaga na oczy, ściany, białe ubrania...rozbryzg ma konkretny ;) Masę odstawić do lodówki do momentu lekkiego ścięcia i taką wykładać na biszkopty. Teraz wstawić miseczki do lodówki.W międzyczasie rozpuścić drugą galaretkę. Postąpić tak ze wszystkimi trzema, chłodząc deser między nakładaniem kolejnych warstw. Dowolne owoce (najlepsze byłyby tu brzoskwinie lub ananasy z puszki, w sezonie truskawki. Ja musiałam zadowolić się jabłkiem) pokroić w kostkę i wysypać na wierzch deseru. Owoce zalać ostatnią tężejącą galaretką, rozpuszczoną w ok. 3/4 sugerowanej ilości wody. Odstawić do lodówki do całkowitego stężenia galaretek - najlepiej na noc.
 

11 komentarzy:

  1. fajny przepis, ktory w sam raz nadaje sie na upaly, te serniczki wygladaja bardzo smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne takie mini serniczki;) Każdy ma swoją porcyjkę. I do tego jakie kolorowe;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładne kolory, pasuja w sam raz do Twojego bloga;-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale tu u Ciebie ładnie, kolorowo:)
    Potrawy są takie nasycone kolorami, soczyste...pyszne:)
    ...no i bardzo fajny kolor paznokci;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie dość że pyszne, to jeszcze takie kolorowe, wcale nie odpustowe, wakacyjne:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super kolory, też dziś robię mini serniczki
    ps. świetny lakier do paznokci!

    OdpowiedzUsuń
  7. @aga, na upały to tylko sernik na zimno...;)
    @Malwinna, to jest właśnie ich największą zaletą...trudno zjeść ich zbyt wiele mając taką zgrabną porcję!
    @Olciaky, faktycznie :D Nawet nie zwróciłam uwagi...
    @Nika, a w rzeczywistości wolę świat b&w...;)
    @kornik, określenie wakacyjne też faktycznie do nich pasuje :D Ale te 'odpustowe' tak mi się przykleiły że tak już chyba zostanie...
    @Kaś, lakier odnaleziony przez przypadek idealnie mi się nadał do sernikowej sesji ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. śliczne serniczki, prześliczne zdjęcia.
    lubię kolory.

    OdpowiedzUsuń
  9. Też lubię biszkopty Lajkonika;)

    OdpowiedzUsuń
  10. @asieja...ja kolory lubię. Ale tylko w kuchni...;)
    @Teina, zawsze się upierałam, że najlepsze są Lu - ale Lajkonik je zmiażdżył :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Zachwycające! :)
    Ostatnio stałam się fanką serników, także na pewno niedługo wypróbuje.

    OdpowiedzUsuń