Amoniaczki.

Amoniaczki już tu kiedyś występowały, ale w formie zdecydowanie bardziej tradycyjnej. To znaczy, foremkowo-wycinkowej. Te są trójwymiarowe, pierwszego dnia kruche, drugiego - cudownie miękkie w środku i chrupiące z zewnątrz. Są świetne do transportu i dzielenia się, bo nie tak łatwo je połamać a brak kremowych mas sprawia, że nie wymagają przesadnej troski podczas układania ich w pojemniku na czas przemieszczania się po mieście. Ciastka doskonałe, bo są też dobrą alternatywą dla smażonych słodyczy które już wkrótce nas otoczą ze wszystkich stron ;)
Amoniaczki
5 jajek
1,5 kg mąki
200g margaryny
2 szklanki cukru
1 szklanka śmietany 18%
50g amoniaku
Pięć całych jajek, amoniak, cukier i śmietanę wymieszać razem w misce (można ewentualnie dodać również garstkę mąki). Zaczyn pozostawić na noc. Następnego dnia pieczenie zacząć od połączenia posiekanej margaryny z mąką, a następnie dodać zaczyn z amoniakiem. Wyrobić gładkie ciasto. Instrukcję składania można zobaczyć na przykład tutaj -> klik, tyle że amoniaczki rozrosną się bardziej niż kruche, maślane ciasto. Układamy zwinięte różyczki na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, wkładamy do piekarnika na 10-15 minut, do zrumienienia.

***

Look at all of the damage you have done in time
You can see what a savage I’ve become in my eyes
If you look in my heart you will find

No love, no light, no end in sight
And I’m looking for a miracle
And I’m looking for a miracle

 There’s a place I wanna go
And a life I wanna know
But
you crucified my heart of gold

But oh, look at all of the damage you have done in time
If you offer salvation I will run into your arms
And deep in my heart you will find

No love, no light, no end in sight
And I’m looking for a miracle
And I’m looking for a miracle
But I hope, I pray and I will fight
'Cause I’m looking for a miracle

Kruche, orzechowe, zimowe.

Czekacie na śnieg?
Jesienna wiosna trochę się przedłuża, co niespecjalnie mi się podoba. Może dlatego, że nawet od paru dni mam niepomierną chęć zrobienia gruntownych wiosennych porządków i pozbycia się nadmiaru zbędnych przedmiotów, które udało mi się zgromadzić na skromnej przestrzeni, którą mam do dyspozycji. A to źle.
Mam też ochotę w końcu wybrać się na jakiś stok, i to może niekoniecznie taki, gdzie wszędzie dookoła poza pasem brudnego śniegu jest lato. W granicach Polski, naturalnie, więc może jednak jakiś drobny opad...
Stąd kruche ciastka orzechowe, które posypane cukrem pudrem mogą stanowić drobną, ale zawsze jakąś, namiastkę zimy. Z mlekiem, z herbatą, z kawą, zawsze smakują tak samo dobrze. Robi się je cudownie szybko, pieką się równie sprawnie, a zjada zanim zdążą na dobre ostygnąć.
Kruche orzechowe ciasteczka
100g drobno posiekanych orzechów laskowych
50g masła +50g margaryny
1 łyżeczka proszku do pieczenia
200g pszennej mąki
100g cukru pudru
2 żółtka
Posiekane masło wymieszać z mąką, dodać proszek do pieczenia, cukier, żółtka i orzechy. Zagnieść gładkie, nieklejące się ciasto, rozwałkowywać na grubość ok. 5 mm i wycinać kształty. Nasza forma do precelków jest stąd, dobrze tworzy się nią wszystkie ciastka z gładkiego, kruchego ciasta które nie rwie się przy wyciskaniu z foremki. Ciastka piec na blasze wyłożonej papierem do pieczenia przez ok. 12 minut, do zrumienienia się.



***
How many secrets can you keep?
'Cause there's this tune I found that makes me think of you somehow
And I play it on repeat
Until I fall asleep


(Do I wanna know)
If this feeling flows both ways?
(Sad to see you go)
Was sort of hoping that you’d stay
(Baby we both know)
That the nights were mainly made for saying things
That you can’t say tomorrow day


Ever thought of calling when you've had a few?
'Cause I always do
Maybe I'm too
Busy being yours to fall for somebody new
Now I've thought it through
Crawling back to you