Gdzie byłam, kiedy mnie nie było

Szukałam sensu w Najlepszym Czasie Mojego Życia, tonąc w notatach, notatkach i notatuniach
Byłam w domu
W ciągu czterech i pół godziny kiedy spałam zdołała zrobić się też pewnej nocy zima, a potem było jeszcze gorzej









Upiekłam klapoplacek

I oblałam jeden z serii siedmiu egzaminów

Spędziłam również dzień bez Internetu który skończył się o 21, gdy usnęłam z głową na Johnie Lennonie i Demonstrative Determinerach

battlefield

Jeśli wszystko poszło dobrze to pożegnałam się z koszmarem zimowej sesji
Uważam że jak na cztery tygodnie, była to bardzo intensywna i wyczerpująca relacja.
I z powodu jej końca, chyba nie będę jutro celebrować walentynek.
Będę czekać, jak BJ, na owczarki alzackie w towarzystwie czekoladek

7 komentarzy:

  1. Myślałam dzisiaj o Tobie! :) że tak coś dawno Cię nie było :) oby kolejne sesje były dla Ciebie łagodniejsze ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wytrwałości! Najlepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podsumowując: nie nudziłaś się mimo wszystko:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładne zdjęcia. Dobrze, że jesteś :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. ... i robiłaś cudnie klimatyczne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. na Twoich zdjeciach nawet zima wyglada pieknie !!
    .marta

    OdpowiedzUsuń
  7. Wróciłaś :)
    czekoladki dobre na wszystko! ;)

    OdpowiedzUsuń