Jarski Piątek #7 - Sałatka z rukolą i kiełkami

Aby uszczęśliwić studenta należy:
  • Zapewnić mu trzeci długi weekend pod rząd.
  • Zaprosić go na uczelnię tylko w celu napisania kolokwium.
  • Ustalić zerowy termin egzaminu.
  • Opcja czwarta dodatkowa - zapewnić rozrywkę w postaci dobrego koncertu
Zastanawiam się, gdzie uciekają mi te wszystkie dni. Odkąd wróciłam po Najdłuższym-Weekendzie-Ever na uczelnię, chadzam tam praktycznie tylko w celu napisania jakiegoś zaliczenia. Wszystkie inne zajęcia albo są poodwoływane z powodu godzin rektorskich albo wyjazdów wykładowców. Drugi semestr upływa mi w sumie bardziej na organizacji życia towarzyskiego niż faktycznej nauce, co zapewne odbije mi się czkawką za jakieś cztery tygodnie gdy oficjalnie wejdę na sesyjny ring. Na razie częściej bywam w Ikei niż w bibliotece, rozkoszuję się myślą, że liczba pozostałych mi do przeżycia dramatycznych środowych poranków z pobudką o 6:20 spadła dawno poniżej dziesięciu, pożeram normalne książki i czekam na słońce. Kompletnie nie wiem dlaczego, ale uczę się cieszyć z rzeczy prostych. Pada deszcz? Nie szkodzi, nie muszę dziś wychodzić z domu. Pada deszcz i muszę wyjść z domu? Mam kalosze i z cukru nie jestem. A stan mojej fryzury czy po zetknięciu z wilgocią czy nie i tak jest daleki od ideału.
Żyję od koncertu do koncertu, od kolokwium do kolokwium, od spotkania do spotkania. Cieszę się z moich jedenastu żyjących surfinii i jednego najsilniejszego niecierpka, który przetrwał przymrozek.
Aha.
I nauczyłam się robić pranie.
Oczywiście wszystko tak pięknie tu wygląda i ten groszek cukrowy którego nie ma, a który możecie sobie zwizualizować. Byłam w kilku(nastu) sklepach ale tam, gdzie nie mają solonych orzeszków nawet nie pytałam o groszek. Ugotowałam do tego zamiennie zieloną fasolkę szparagową i przyznam, że ciepły akcent w sałatce był całkiem całkiem. Jeśli komuś się bardzo spieszy, wyszła mu musztarda/oliwa/cytryny lub wszystko naraz (bywa i tak) dopuszczalne jest :D użycie gotowego sosu (najlepszym tu pasującym będzie winegret czy wszystkie jego odmiany w różnych pisowniach). Też zjadliwe, choć niewątpliwie doznania smakowe już nie te same ;)


A w myślach wciąż...

27 komentarzy:

  1. Minimalistycznie i to lubię. Zieleń na talerzu zawsze pozytywnie na mnie działa;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aby uszczęśliwić mnie proszę mi podać do obiadu taką sałatkę. A na deser mus czekoladowy :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Z fasolka tez dobrze :) A zielen na talerzu zawsze poprawia mi humor.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniała! I zdjęcia zachwycające! Zawsze czekam na Twój piątkowy wpis - świetny pomysł!
    Dobrego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo miło mi to słyszeć :)

      Usuń
  5. Smaczne zielone witaminki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. fajny piatek:) z takim daniem!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mniam! Ja sobie sałatki w takim stylu zabieram niemal codziennie na lunch do pracy - im więcej zielonego tym lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że fajną zabawą są jeszcze juwenalia. Prawdziwie życie studenta!:):)w moim mieście właśnie trwają!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Krakowie właśnie dobiegają końca ;)

      Usuń
  9. Idealnie, wiosennie, zielono :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super pomysł na sałatkę. Z fasolką zamiast groszku też musiało być bardzo smacznie. Co do cieszenia się z małych rzeczy codziennych to genialnie że Ci się to udaje. Ja sama staram się w sobie generować takie podejście :D
    Miłego dnia i udanej sesji!;)

    Co dziś zjem na śniadanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu mi się udaje - ale nie wiem jak. To chyba przychodzi z czasem, ale jakie jest przyjemne ;)

      Usuń
  11. Świetna zielona sałateczka :)
    Uwielbiam takie :-)
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzeci długi weekend po rząd? To ma student dobrze, a do tego pyszna sałatka by dodatkowo sprawić mu przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma dobrze, a nawet baardzo dobrze :)
      Sałatka to zwieńczenie powszechnego zadowolenia :D

      Usuń
  13. U mnie był weekend przerwy, ale i tak się cieszę, że teraz znów miałam długi :)

    A sałatka wygląda ciekawie, chociaż rukola nie jest moim ulubionym smakiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, jest dość specyficzna i nie wszyscy ją lubią. Ale jako składnik sałatkowy to nawet nawet się lubimy ;)

      Usuń
  14. Piękna sałatka i zdjęcia. Uwielbiam sos musztardowy!

    Z serdecznymi pozdrowieniami,
    Edith

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja ostatnio sama wyhodowałam kiełki:) Będę musiała popełnić taką sałatkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo tak, jak masz domowe kiełki to grzechem byłoby jej nie zrobić ;-)

      Usuń
  16. mogłabym sobie to zdjęcie wkleić na wewnętrzną stronę okularów i przysięgam, że cały dzień chodzilabym szczęśliwa! :) wygląda genialnie, ta zieleń przenika do szpiku kości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sobie to zwizualizowałam i znacznie mi to poprawiło humor :D
      Pozdrawiam!

      Usuń
  17. Ten pomysł przypadł mi do gustu:-)

    OdpowiedzUsuń