wtorek, 24 kwietnia 2012

Karmel, karmel, karmelizowane orzechy

Przedświąteczny zapach to nie tylko igliwie, makowce i arakowy aromat wydobywający się z misek w których kręcą się serniki.
Jeśli wyruszymy w plener i udamy się na jeden z wielu, tak łatwo teraz dostępnych i tak chętnie organizowanych, jarmark świąteczny, na pewno będzie tam unosił się zapach karmelizowanych orzechów. Potrafię krążyć, o czym przekonałam się w tym roku, przez kilkanaście minut po jarmarku tylko po to, by wdychać ten słodkawy, wręcz lepki od cukru i lekko przełamany cynamonem aromat. A potem kupuję, nie mogąc się zdecydować - migdały, nerkowce, ziemne? Papierowa torebka przyjemnie grzeje zmarznięte dłonie, oddając karmelowe ciepło skórze. 
Pierwszy raz jadłam je na pewno na świątecznym jarmarku; posmakowały mi od razu. Potem spotkałam kilka razy wózki z prażonymi, karmelizowanymi orzechami na różnych festynach...zawsze można mnie było wtedy spotkać z papierową torebką w ręku, roztaczającą wokół słodki aromat ;)
A skoro już zrobiło nam się już tak bajecznie zimowo...dodam tylko, że ostatnio robiłyśmy je na święta Wielkanocne - kiedy to mało brakło, a poszlibyśmy święcić jajka w kożuchach. W każdym bądź razie, dzień wcześniej bardzo malowniczo padał śnieg :-)
Dziś mam ich jeszcze trochę na dnie przepastnego słoika; pachną wspaniale, mają grubą, chrupiącą karmelową otoczkę a w środku kryją włoskiego orzecha.
Tak. Trudno im się oprzeć ;-)
1/3 szkl wody
1 szklanka cukru
2 szklanki orzechów włoskich
Orzechy wsypać na suchą patelnię, chwilkę podprażyć. Zasypać cukrem, zalać wodą i wymieszać. Prażyć na wolnym ogniu aż się utworzy karmel stale mieszając. Potem jeszcze przez chwilę prażyć do momentu gdy woda odparuje, a cukier się skrystalizuje. Pozostawić do wystygnięcia. Albo i nie. Dajcie znać, jeśli komuś uda się nie poparzyć sobie twarzy ;-)


...spotkała mnie ostatnio przemiła niespodzianka. W Dniu Czekolady dostałam maila od Manufaktury Czekolady zgodnie z treścią którego mogłam sobie zaprojektować swoją wymarzoną tabliczkę. Manufakturę obserwuję od początku jej istnienia (prawdopodobnie), miałam w zeszłym roku okazję spróbować gorzkich czekolad - m.in z imbirem i solą morską. W tym roku zdecydowałam się na mleczną tabliczkę :-) W komponowaniu smaku (które swoją drogą, jest T A K I E wyczerpujące!) brały udział trzy osoby i efektem tego była - tadam - moja własna tabliczka z mlecznej czekolady, z truskawką, mango i ziarnami wanilii. Przesyłkę dostarczono mi w czwartek, a w sobotę miała swą premierę...z delektowaniem się, pomrukami zadowolenia i błogimi uśmiechami włącznie. :-)
Ta konkretna czekolada była perfekcyjna. Wszystkie MOJE ulubione smaki w jednej stugramowej, doskonałej tabliczce. Możliwość skomponowania własnego smaku jest czymś świetnym i bardzo polecam wypróbowanie tego patentu! Cieszy mnie niesamowicie fakt, że powstało takie miejsce jak Manufaktura Czekolady. Są z tego dwa - najważniejsze, bo pobocznych jest wiele - wnioski. Pierwszy - że są jeszcze ludzie, którzy nie boją się realizować swoich marzeń. Drugi - że mamy w Polsce miejsce, które wyobrażam sobie trochę jak fabrykę Willy'ego Wonki :-) w którym powstaje niebiańska czekolada. 
P.S Opakowania są absolutnie urocze :-)
P.S 2 Dołączane do gorzkich czekolad fakty dotyczące ziaren kakaowca, roślin i ich uprawy wciąż są przyczepione magnesami do lodówki w moim mieszkaniu ;-)


Post ten nie jest postem sponsorowanym;chęć podzielenia się swoimi wrażeniami wypływa prosto z serca. :)

46 komentarzy:

  1. O tak, ja tez nie moge sie oprzec karmelizowanym orzechom - juz sam zapach zniewala...

    OdpowiedzUsuń
  2. Smakowite te orzeszki... a gdzie cynamon? ;)
    Czekolady z MS jeszcze nie próbowałam, zawsze kupuję jakieś eko. Ale skoro mówisz, że warto spróbować... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez cynamonu, jeśli robię je sama to go nie dodaję.
      W przypadku tych gotowych nie mam na to wpływu ;)

      Usuń
  3. karmelizowane orzechy to mój słodki smak dzieciństwa...
    zawsze, będąc na jakiś odpustach, czy też festynach zajadałam się nimi garściami.
    Bowiem jedynie tam ( więc i jedynie parę razy do roku ) można było je dostać.
    W dodatku jeszcze ciepłe.

    A tu taka miła perspektywa przywrócenia tych wspomnień we własnej kuchni... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam identyczne wspomnienia :) Tylko tam były dostępne...

      Usuń
  4. Czarujesz tymi orzechowymi aromatami!

    OdpowiedzUsuń
  5. chodzą za mną ostatnio taki orzechy, więc chyba się skusze i zrobię:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie orzechy, są jednym z nielicznych wspomnień związanych z moim Tatą i wspólnie spędzanym czasem. Nie wiem czemu nie pomyślałam, żeby zrobić takie w domu, super przepis :)

    I jak zwykle cudowne zdjęcia :) Lubię do Ciebie zaglądać i po prostu je przeglądać, raz za razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrób zatem i przywołaj wspomnienia :) Trochę magii nie zaszkodzi...

      Dziękuję!

      Usuń
  7. Hihi, jak przeczytałam o poparzeniu sobie twarzy przypomniałam sobie, że zawsze gdy robię coś z karmelem chcę jak najszybciej to zjeść i posmakować, a przecież nie ma nic bardziej gorącego i bolącego w język... Ale to zawsze jest pyszne. Te orzechy też musiały być. :) Marzy mi się taka tabliczka, zupełnie moja. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, kompletnie nie rozumiem tego upartego rozgrzewania się karmelu do tak niebotycznych temperatur. Do tego pachnie tak cudownie że trudno mu się oprzeć i weź tu nie spróbuj...;-)

      Usuń
  8. Błoga ta rozpusta orzechowo-czekoladowa :) Nie wiem czy dałabym radę poczekać aż orzechy całkowicie wystygną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to najłatwiejsze zadanie, potwierdzam :D

      Usuń
  9. pyszna przekąska, wprost uwielbia takie:))) aż ślinka cieknie:)))

    OdpowiedzUsuń
  10. o, dzięki Tobie dowiedziałam się o Manufakturze Czekolady i choć sama nie przepadam za czekoladą, to jest to idealny prezent dla bliskich. A własnoręcznie karmelizowane orzechy lub inne pyszności - są sto razy lepsze od tych kupnych, taką mam nadzieję.
    Pozdrawiam i podziwiam cudowne zdjęcia
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Polecam Manufakturę z całego serca :-)

      Usuń
  11. A ja zamiast zjeść podobną czekoladę, wolałabym ją zrobić. Mieszać, wąchać unoszący się zapach, dobierać dodatki i dekorować, aby w końcu usłyszeć dźwięk łamiącej się cudowności pod naciskiem czyichś zębów i poczuć się trochę jak Angélique Delange w Les emotifs anonymes, lub... Willy Wonka. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się marzy kiedyś zrobić od postaw swoją własną tabliczkę czekolady...ale kto wie, może kiedyś?
      Na razie zajmuję się testowaniem :-)

      Usuń
  12. Mmm... Wspaniale wyglądają te orzechy!

    OdpowiedzUsuń
  13. Też uwielbiam te orzechy tak samo jak ich zapach na jarmarku :) i czekolada cudna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Zapach mają obezwładniający, tu się zgadzam :)

      Usuń
  14. Wspaniałe orzechy. Chociaż myślę, że gdybym takie zrobiła to chrupałabym je do upadłego, do ostatniego orzeszka... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, są bardzo niebezpieczne jeśli chodzi o wciąganie :P

      Usuń
  15. Świetne zdjęcia, a takie orzeszki uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Też uwielbiam ten zapach na jarmarku, tak jak zapach popcornu w kinie :D
    Mnie również spotkała taka mila czekoladowa niespodzianka, niestety już zjedzona :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory jadałam takie orzechy kupione, ale przekonałam się teraz, że ich przygotowanie jest banalnie łatwe i mogę zrobić je sama w domu!:0

      Usuń
    2. @Aurora - u nas znikła w kilkanaście minut ;-)
      @Lena - zachęcam, są naprawdę proste w zrobieniu a smak niewspółmiernie boski :)

      Usuń
  17. Wiesz co dobre moja droga :) Powinni częściej sprzedawać takie karmelizowane orzechy, nie tylko na świątecznych jarmarkach ;)

    Chciałabym ułamać kawałeczek takiej czekolady, musi być wspaniała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie że powinni je sprzedawać częściej, ale czy wtedy smakowałyby tak samo dobrze? :-)

      Usuń
  18. Uwielbiam takie orzechy!
    A zdjęcia cudowne.

    P.S. Tak, studiuję filologię angielską. :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ta czekoladaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa *.*

    OdpowiedzUsuń
  20. domowo karmelizowane orzechy mmmmm, aż się rozpływam :).

    OdpowiedzUsuń
  21. O matko !!! Uwielbiam karmelizowane orzechy!!! A jeszcze nigdy nie robiłam ich sama :) Koniecznie do zapisania :)Pozdawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do zapisania...i mam nadzieję, że do zrobienia :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  22. mmmiodzio :) zapraszam na http://www.szybkozjesc.pl/

    OdpowiedzUsuń
  23. Odpowiedzi
    1. Z takimi orzeszkami to bardzo smakowite pożegnanie ;)

      Usuń
  24. Pyszny pomysł z orzechami a ta czekolada to super sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Próbując zrobić orzechy udowodniłam sobie na 100%, że jestem antytalentem kulinarnym... Efekt jest taki, że orzechy są w koszu na śmieci a ja mam poparzone palce... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma bata, jakim cudem? :D Sądzę że to bardziej złośliwość rzeczy martwych niż jakiś rzekomy antytalent, nie wierzę również że były absolutnie niejadalne! :)

      Usuń
  26. Witam.
    Orzeszki super.Razem z synem zajadamy je ze smakiem no i......jezyki poparzone
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Dziękuję bardzo za ten przepis! Przypomniałaś mi, że nie tylko zupę i mielone mogę gotować w domu, bo na trochę zupełnie zapomniałam o czymkolwiek innym (chociaż mój ukochany wcale nie narzekał ;)). Orzeszki są przepyszne. W Warszawie mogę je czasem spotkać w jakimś centrum handlowym, ale najbardziej kuszą mnie w górach, to tam je poznałam a teraz mogę takie serwować mojej rodzince, super! :) Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń