Voyage, voyage!



Nawet najlepsza podróż kończy się w równie dobrym momencie.
I równie dobrym wydarzeniem.
Powrotem do domu. 

19 komentarzy:

  1. Fajne zdjęcia + I love Haribo ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak widać na zdjęciach: oj działo się:)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardziej podejrzewałabym siebie o to, ze najbardziej spodoba mi się zdjęcie numer 1, a tymczasem uważam, że ostatnie jest rewelacyjne!

    u mnie zawsze się sprawdzają słowa "wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj z powrotem w domu ;) fajne zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj! DLa mnie zdjęcie 3 i 4 rządzi. :) To trzecie kojarzy mnie się z okolicami Częstochowy. Jak szłam to właśnie tam możnabyło spotkać wiatraki i pola pełne zboża już zebranego w bele i te zachody słońca.
    Wszystko się kończy, ale ważne aby wekować wspomniania jak najlepsze konfitury na czas smutniejszy i wtedy je otwierać i upajać się nimi na nowo.
    I widzę, że swojego rycerza już masz.
    Pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  6. genialne zdjęcia! początkowo myślałam, że rycerz siedzi do góry nogami :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj te Haribo:) piękne zdjecia:) pozdrawiam Jolanta szyndlarewicz

    OdpowiedzUsuń
  8. Sama nie wiem, czy wolę zamykać za sobą drzwi, wyjeżdżając czy wracać i je otwierać. To do przemyślenia, a najbardziej podoba mi się ostatnie zdjęcie. Ale ja nie lubię żelków ;).

    OdpowiedzUsuń
  9. Haribo, wiatraki.. pamiętam to z tych wakacji (: mam nadzieję, że wyjazd się udał? (:

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też love Haribo :D.
    Piękne zdjęcia. Uściski! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ostatnie zdjęcie jest fantastyczne. pierwszemu wolę się bliżej nie przyglądać, bo jeszcze zaślinię monitor :)

    OdpowiedzUsuń
  12. wszystkie zdjęcia są świetne, ale to ostatnie szczegolnie mnie rozczuliło. Don Kichot?:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czwarte zdjecie powala :)
    I masz racje, nie ma jak w domu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam! I czekam na kolejne notki :)

    OdpowiedzUsuń